Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tajemnice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tajemnice. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Stosik styczniowy

Cześć!
Pomyślałam, że czas przedstawić Wam mój stosik styczniowy. Miałam zrobić to wczoraj, jednak jako, że miałam wczoraj studniówkę, dodaje go dzisiaj. Jestem ciekawa, co też powiecie o moim zbiorze styczniowym. Zatem, aby nie przedłużać, zapraszam na pierwszy w 2016 roku, stosik.


Na pierwszy rzut książki - lektury, z którymi muszę się zapoznać, czyli:
Gustaw Herling-Grudziński - Inny świat
Hanna Krall - Zdążyć przed Panem Bogiem
Kazimierz Wolny - Teoria literatury. Zarys problematyki
Zofia Nałkowska - Medaliony
Tadeusz Borowski - Pożegnanie z Marią i inne opowiadania 


Poniższe książki zostały wybrane w całości przeze mnie. Wśród nich znalazło się kilka perełek, które od dawna chciałam przeczytać.

 

 Agnieszka Lingas - Łoniewska - Szukaj mnie wśród lawendy. Zofia. Tom II
Nicholas Sparks - Szczęściarz
Agnieszka Walczak - Chojecka - Włoska symfonia
Agnieszka Pietrzyk - Urlop nad morzem
Nora Roberts - Posłanie z róż


  Christine Ockrent - Kobiety u władzy
Kerrelyn Sparks - Zakazane noce z wampirzycą
Katherine Webb - Echa pamięci
Leonardo Patrignani - Wszechświaty


Znacie coś, polecacie? Które tytuły Was zaciekawiły najbardziej?

Pozdrawiam, Macy


sobota, 11 lipca 2015

Caryca - Ellen Alpsten

Tytuł oryginału: Die zarin
Tytuł polski: Caryca
Autor: Ellen Alpsten
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczna stron: 544

Historia kobiety, która podbiła serce cara Rosji, Piotra Wielkiego od dawna mnie ciekawiła. Dlatego też, gdy tylko ujrzałam tę książkę, bez wahania zabrałam ją ze sobą do domu. Zapowiadała się bardzo interesująco, szczególnie, że słyszałam o niej wiele dobrego, jednak okazała się mniej fascynująca, niżby na to wyglądało.

Caryca to powieść o Marcie Skowrońskiej, córce chłopa pańszczyźnianego z Inflant, która została pierwszą realnie władającą carycą Rosji. Towarzyszka Piotra Wielkiego, uczestniczka niezliczonych wypraw cara i matka dwanaściorga dzieci, godząca się z przedwczesną śmiercią większości z nich. Kobieta o silnym charakterze, która nie bała się niczego i nikogo. Kobieta, która dopuszczała się oszustw i kłamstw, by tylko zatrzymać przy sobie Piotra. Wiele ludzi zna ją jako Katarzynę, carycę Rosji.

Ellen Alpsten, autorka powieści historycznych. Aktualnie mieszka w Londynie, zajmuje się literaturą i dziennikarstwem. W przeszłości pracowała w ambasadzie niemieckiej w Nairobi oraz telewizji Bloomberg. 

Początkowo sądziłam, iż będzie to lekka i przyjemna lektura, podczas której poznam bliżej postać carycy, która zasiadła na tronie Rosji. Ostatecznie okazało się, że owszem jest to powieść o władczyni Wszechrusi, która - opierając się na treści książki - piła na równi z mężczyznami, nie stroniła od rozkoszy zarówno z kobietami jak i mężczyznami, a także dopuszczała się nierządu, byle tylko poprawić swój los. Jej lekceważący stosunek do śmierci wielu jej potomków był bardzo dziwny. Niby raz czy dwa zostało opisane jej cierpienie w obliczu utraty dzieci, aczkolwiek jej zachowanie w stosunku do reszty maleństw bywał okropny. Odniosłam wrażenie, iż była to kobieta, która nie posiadała instynktu macierzyńskiego. Nieraz bez żadnych skrupułów opuszczała dzieci, by przyłączyć się do wypraw Piotra. Także jej starania o pozbycie się konkurentek był dość brutalny. Jednakże jak na tamte czasy to Marta nie wykazała się wielką pomysłowością. Po wejściu do dworu królewskiego miała wiele możliwości by poprawić choćby swój poziom edukacji, lecz tego nie uczyniła. Bardziej lubiła uczestniczyć w balach i wyprawach Piotra, niż starać się stworzyć dom dla swojej rodziny. Owszem żyła w trudnych czasach, przy boku cara, którego Rosjanie postrzegali jako boga, lecz nawet na łożu jego śmierci dopuszczała się oszustw, kłamstw. A z tego, co wyniosłam, to Piotr kochał Katarzynę na swój sposób, lecz jak to mężczyzna, nudził się w monogamicznym związku i szukał czegoś u innych niewiast. Niewątpliwie ich związek opierał się na obopólnych zdradach, kłamstwach i tajemnicach jednak car darzył ogromnym uczuciem kobietę, która tylko pozornie zostawała w cieniu. 

Jednym z wielu minusów tej powieści, to próby stworzenia z niej erotycznej biografii o Pani Wszechrusi. Nadmiar scen erotycznych, częste podteksty czy też nasycenie zdań erotyzmem powodowały zniesmaczenie. Niejednokrotnie przez właśnie takie sceny musiałam przerwać czytanie, bowiem nie dało się znieść tego erotyzmu. Owszem, nie jest to dla mnie nowość, nie wstydzę się tego aspektu natury ludzkiej, jednak co za dużo to nie zdrowo. Ponadto w książce pojawiało się wiele pobocznych wątków, które mogły zostać rozwinięte o wiele bardziej, niż uczyniła to autorka. 

Caryca - psychologiczna powieść o ambitnej i silnej kobiecie, która przez ponad dwadzieścia lat przebywała przy boku Piotra Wielkiego. To historia matki, która musiała znieść wiele bólu z powodu przedwczesnej śmierci swoich dzieci. To także powieść o zwykłej dziewczynie, żyjącej w XVIII wieku, do której uśmiechnął się los i ze zwykłej chłopki stała się pierwszą i najpotężniejszą kobietą Rosji. 

Uważam, że Ellen Alpsten nieco przekoloryzowała portret carycy. Liczyłam na pouczającą i dobrze opracowany obraz kobiety - carycy i cesarzowej Wszechrusi, a dostałam zwykłą powieść z wieloma niedomówieniami oraz chaotycznie ułożonymi fragmentami z życia wybranki serca cara Piotra. Lektura tej pozycji nie zaspokoiła mego pragnienia wiedzy na temat życia Katarzyny, zatem nadal będę poszukiwać pozycji, w których znajdzie się więcej informacji na temat Marty Skowrońskiej.

Ocena: 6/10

czwartek, 25 czerwca 2015

Michael Vey. Więzień celi 25 - Richard Paul Evans

Tytuł oryginału: Michael Vey. The Prisoner of Cell 25
Tytuł polski: Michael Vey. Więzień celi 25
Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 400
Seria/Cykl: Michael Vey

Podczas jednych z wypraw do biblioteki trafiłam na książkę o nietypowej okładce, bowiem przyciągnęła ona moje spojrzenie spośród wielu innych pozycji. Nie namyślając się długo, wypożyczyłam. I tak sobie czekała u mnie na półce, aż w czasie pakowania się do szpitala, postanowiłam, że po nią sięgnę. Czy mądrze zrobiłam?

Jestem MICHAEL VEY.  
Jestem więźniem samego siebie. To moja historia. Może trochę dziwna, lecz moja. Mam 14 lat i jestem zwyczajnym nastolatkiem jakich wielu. Jak ty i twoi rówieśnicy. Czasem zwracam na siebie uwagę przez moją chorobę – zespół  Tourette’a – spokojnie, da się z tym żyć! Mam w sobie coś jeszcze – prąd elektryczny. Nie wszyscy o tym wiedzą. To czyni mnie wyjątkowym. Z tego właśnie powodu ktoś stara się mnie złapać.

Z tyłu okładki widnieje napis, iż jest to „bestsellerowa powieść przygodowa o nadziei, lojalności, odwadze i miłości syna do matki”.  Fabuła tej pozycji również brzmiała zachęcająco. Jednak w rzeczywistości okazało się, że ponad połowa treści to nudne opisy przygód nastolatków obdarzonych nadludzkimi mocami. Zapoznając się z treścią fabuły, sądziłam, iż będzie to powieść prowadzona w narracji pierwszoosobowej, a tu okazało się inaczej. Moim zdaniem jest to wielki błąd autora, gdyż mieszanie różnych narracji powodowało, że akcja zamiast przyspieszać i trzymać w napięciu czytelnika, stawała się bardziej monotonna. Ponad połowa książki to dialogi bohaterów, które wiele nie wnosiły do akcji. Owszem bywały momenty, które powodowały dreszczyk emocji, ale zaraz były spowalniane długimi, niekończącymi się opisami.

Nie mogłam początkowo wciągnąć się w treść tej książki. Zaczęłam ją czytać w szpitalu, ale dosłownie po czterdziestu stronach wymiękłam. Dopiero dzisiaj, gdy już wróciłam do domu, dałam tej powieści drugą szansę. I cóż… Szkoda mi tylko czasu, który poświęciłam na tą pozycję. Okazała się totalnym niewypałem, choć muszę przyznać, że końcowe sceny zapowiadały się całkiem, całkiem. Nie sądzę, bym kiedykolwiek sięgnęła jeszcze po powieść z podobną fabułą.

Sam autor ogromnie mnie zawiódł. Czytałam wcześniej kilka jego powieści i przy żadnej tak się nie wynudziłam, jak przy „Michael Vey: Więzień celi 25”. Nie wiem czym to zostało spowodowane. Może tym, iż od bardzo dawna nie sięgałam po literaturę młodzieżową? Nie mam pojęcia. Niemniej jednak osobiście nie chcę nikomu zabraniać przeczytania tej pozycji. Dla mnie okazała się niewypałem, ale kto wie, może komuś przypadnie do gustu? Dlatego też mimo wszechobecnej nudy, za samą próbę rozwinięcia akcji i prześliczną okładkę, której szkoda mi do tak marnej fabuły, powieść zyskuje u mnie poniższą ocenę, taką a nie inną.


Ocena: 3/10

*******
Wróciłam już ze szpitala, kończę ten rok szkolny i oficjalnie wracam do blogowania. 

niedziela, 29 marca 2015

Trafny wybór - Joanne Kathleen Rowling

Tytuł oryginału: The Casual Vacancy
Tytuł polski: Trafny wybór
Autor: Joanne Kathleen Rowling
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 512


Śmierć jednej osobistości, zajmującej ważne stanowisko w lokalnej społeczności może stać się okazją do ostrej rywalizacji. Nieczysta gra o wolne miejsce w obrębie władz lokalnych może doprowadzić do odkrycia wielu brudnych spraw. I tak też się dzieje, jeśli kandydaci nie są tak prawdomówni, jak się wydaje.

Barry nie żyje. Ta wiadomość wstrząsnęła całym miasteczkiem Pagford. W radzie miejskiej powstaje tym samym wakat na stanowisko radnego. Każdy z mieszkańców pragnie objąć tę funkcję. W obliczu kampanii wyborczej na światło dzienne wychodzą szokujące informacje dotyczące głównych kandydatów. Kto w końcu zostanie nowym radnym Pagford?

Joanne Kathleen Rowling chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Jak już wspomniałam kilka wpisów temu zawdzięczam tej kobiecie bardzo wiele. Autorka po skończeniu serii o słynnym czarodzieju postanowiła napisać powieść dla dorosłych. „ Trafny wybór” to jej debiut, jeśli chodzi o rynek wydawniczy adresowany do starszych czytelników. Jak do tej pory pisarka wydała dwie książki dla dorosłych pod pseudonimem Robert Galbraith: Wołanie kukułki i Jedwabnik.

„Trafny wybór” to powieść niezwykle trudna. W książce zawarte jest tyle wątków, że ciężko jest się w nich połapać. Główny wątek to śmierć Barry’ego. Lecz wydaje mi się, że gdyby Rowling zamiast tworzyć wiele wątków pobocznych jak ambicje politycznego przewodniczącego rady, powieść zyskałaby większą popularność. Czytałam ją długo bo aż miesiąc. I szczerze, nawet gdybym miała więcej czasu, czytałabym ją pewnie jeszcze dłużej. To wbrew pozorom trudna książka, a problem jednej z postaci naprawdę bardzo mnie zaciekawił. Gdy poznałam zakończenie losów tej osoby, byłam bardzo, bardzo zła na autorkę. Jak mogła nie rozwinąć akcji z tą postacią jeszcze bardziej??

Ogólnie jak na książkę o tak dużej liczbie stron, powieść wydała mi się zbyt przesycona. Osobiście sądzę, że Rowling popsuła fabułę wplatając do głównego problemu wiele wątków pobocznych. Śmiało mogła rozwinąć problem Barry’ego i Kristen oraz wakatu w radzie, bez potrzeby dodawania kolejnych.

Problemy poruszone przez Rowling były tak liczne, że gdybym miała odnieść się do wszystkich wątków, prawdopodobnie pisałabym o nich z tydzień. Denerwował mnie istotny fakt – przedstawiciel rady miejskiej, otyły i dość apodyktyczny starszy mężczyzna był tak podły, że uważał się z ósmy cud świata i śmiał oceniać ludzi po samych ogólnikach. Dodatkowo jego przyjaciółka i żona były tak komiczne, że pewne fragmenty dotyczące tych kobiet pomijałam. Bo ile razy można ciągle czytać o zazdrości? Albo Colin – jeden z kandydatów, który na siłę starał się upodobnić do zmarłego, choć – jak się okazało – nie był tak święty jak się wydawało. Jego postawa względem rodziny zasługuje na ogromną krytykę.

Pozostali bohaterowie jak synowie kandydatów, ich żony i znajomi byli tak irytujący, że często przerywałam czytanie w połowie rozdziału. Serio, tak denerwowały mnie ich postaci, że uważam za cud, iż dokończyłam czytanie tej książki. Tak naprawdę akcja powieści rozpoczyna się na koniec, ale to też tylko na chwilę. Bo gdyby autorka skupiła się na jednym maks trzech wątkach, treść powieści wyszłaby dobrze. Ale z taką ilością problemów, powieść otrzymuje ode mnie wielki minus.

Rowling pisze dobrze. Ba! Dzięki jej słowom moje dzieciństwo było pewne magii. Ale „Trafny wybór” autorka popsuła całkowicie. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak wiele osób zachwyca się tą pozycją. Osobiście nie polecam, ale też nie odradzam – czy zapoznacie się z tą lekturą, to zależy wyłącznie od Was. Jako czytelnik odebrałam wrażenie, że powieść była pisana pod ogromną presją i pisarka pisała to tylko by wydawca mógł wydać książkę jak najszybciej. Jednakże jestem ciekawa kolejnych historii spod pióra pani Rowling, zatem pewnie niedługo sięgnę po inne jej utwory.

Ocena: 3/10

_______________


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania 52 książki – 2015 rok.

piątek, 27 lutego 2015

Magiczna gondola - Eva Völler

Tytuł oryginału: Zeitenzauber: Die magische Gondel
Tytuł polski: Magiczna gondola
Autor: Eva Völler
Wydawnictwo: Egmont Polska
Liczba stron: 464
Cykl: Poza czasem (tom 1)
Ocena:  10/10

Od dawna lubię czytać historię, w której akcja dzieje się w zupełnie innej epoce. Tak też było tym razem. Gdy tylko ujrzałam na którymś z blogów zapowiedz „Magicznej gondoli”, a potem zobaczyłam ją na półce w bibliotece, od razu wiedziałam, że wróci ze mną do domu. Co więcej, jeszcze tego samego dnia zaczęłam ją czytać! Czy okazała się dobra? Przekonaj się sam/sama.

Anna to współczesna nastolatka, która spędza wakacje z rodzicami w pięknej Wenecji. Podczas pokazu gondol dostrzega jedną szczególną. Zwraca na nią uwagę, co powoduje, że o mało nie ginie. Z pomocą przychodzi jej tajemniczy Sebastian, który ratuje ją od nieszczęścia i wraz ze Starcem zabiera ją w podróż. Ale nie taką zwykłą – Anna wraz z Sebastianem przenoszą się w czasie do średniowiecza. Dziewczyna jeszcze nie wie, jak ważną przyjdzie jej odegrać rolę, by nie doszło do katastrofalnych skutków we współczesności. Kim jest Anna? Co z podróżą do średniowiecznego miasta na wodzie ma wspólnego Sebastian?

Eva Voller to współczesna pisarka pochodząca z Niemiec. Oprócz debiutanckiej książki „Magiczna gondola”, wydała dwie kolejne części przygód Anny i Sebastiana – „Złoty most” i „Ukryta brama”. Swoje powieści publikuje również pod pseudonimami: Charlotte Thomas, Francesca Santini, Anne Sievers, Paula Renzi, Sibylle Keller i Ina Hansen.

Anna jak na główną bohaterkę sprawiała wrażenie osoby, którą nie obchodzi nic prócz niej samej. Początkowo zniechęcała mnie do siebie, jednak wraz z rozwojem akcji książki, bohaterka ulegała zmianie. Olbrzymią przemianę można zaobserwować w połowie powieści, w momencie gdy jest zmuszana do wykonywania obowiązków, a także po wysłuchaniu historii Clary. Na szczególną pochwałę zasługuje jej troska o Sebastiana,  a także postawa dziewczyny wobec otaczającego ją świata. Niezwykle trudne zadanie czekało na nią w średniowiecznym mieście na wodzie. Niemka poradziła sobie z nią fantastycznie. Co więcej, uważam, że jest to postać dość dobrze wykreowania pod względem psychologicznym. Fakt, że z perspektywy Anny czytelnik poznaje całą historię, dodaje charyzmy, bowiem odbiorca ma możliwość poznania jej toku myślenia i pojmowania świata według dziewczyny.

Sebastian to męska postać, nad którą widać, że autorka spędziła wiele czasu. To tajemniczy, skryty i przystojny mężczyzna, Wenecjan, który pełni funkcję osoby podróżującej w czasie. Jest to nietypowy zawód, zawód zarówno interesujący jak i niebezpieczny. Jako młody chłopak mieszkający we współczesnej Wenecji, niezwykle dobrze orientuje się w mieście, które istniało kilkadziesiąt wieków temu. Jego stosunek do Anny ulega zmianie, a postawa wobec powierzonych mu obowiązków zasługuje na pochwałę. Szkoda, że nie autorka nie pokazała historii z jego perspektywy, bowiem byłoby to dobre dokończenie akcji pierwszego tomu.

Niemiecka pisarka wykazała się niezwykłą wiedzą na temat Wenecji, zarówno współczesnej jak i średniowiecznej. Z niebywałą dokładnością opisywała sytuację w wiekach średnich, politykę, społeczeństwo i architekturę, jakby była tego świadkiem. Dzięki jej wnikliwym opisom pokochałam to włoskie miasto jeszcze bardziej. I marzę o podróży do niego. Voller wymyśliła i spisała na kartach książki świetną fabułę z dawką faktów historycznych.

Na uwagę godną pochwały zasługuje wydawnictwo Egmont, gdyż okładka wygląda świetnie. Motyw maski, gondoli i Wenecji wkomponowany w tło, gdy główną postacią jest tajemnicza dziewczyna był rewelacyjny. Polska okładka wygląda przepięknie w porównaniu z oryginalną. Dlaczego? Tego nie wiem, lecz fakt, iż kolorystyka książki jest dobrana z głową, a powieść widać z daleka na półce polepsza tylko notowanie w moich oczach.

Jak dla mnie „Magiczna gondola” ma pozytywny odbiór i z chęcią przeczytam pozostałe książki z serii poza czasem, bowiem jestem ciekawa innych przygód Anny i Sebastiana, oraz chcę sobie przybliżyć historię minionych lat. Uważam, że treść tej powieści jest rewelacyjna i po mimo mojej początkowej niechęci do głównej bohaterki, warto sięgnąć po tę pozycję.



Eva Völler
Magiczna gondola | Złoty most | Ukryta brama



środa, 21 stycznia 2015

[geim] – Anders De La Motte

Tytuł oryginału: [geim]
Tytuł polski: [geim]
Autor: Anders De La Motte
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 406
Cykl: Henryk Pettersson

Wiele zdarzeń, które mają miejsce pozostają niewyjaśnione. Dochodzenia śledczych w większości zatrzymują się w pewnym momencie i nie mają pola manewru. A rodziny i świat chce znać przyczynę katastrof. Do dziś pozostaje niewyjaśniona śmierć księżnej Diany, klątwa rodziny Kennedych. Świat czeka na oficjalne i prawdziwe ogłoszenie przyczyn śmierci tak znanych osobistości, ale nie tylko dotyczy to osób znanych. Z każdego kierunku świata dochodzą do nas informacje o dramatach.  Każdego z nas dotyka różnego rodzaju tragedia. A jeśli wszystko to, co przytrafia się nam, to gra?

[geim] to kryminał szwedzkiego autora Andersa De La Motte. Z informacji na skrzydełku okładki dowiadujemy się, że był oficerem policji, a do niedawna obejmował fotel dyrektora do spraw bezpieczeństwa w jednej z największych firm IT na świecie. Aktualnie pracuje jako konsultant ds. bezpieczeństwa międzynarodowego. Jednocześnie próbuje zaistnieć na rynku wydawniczym za pomocą [geim], swojej debiutanckiej książki. W ciągu dwóch lat oprócz wspomnianej pozycji wydał dwie kolejne części Gry – [buz] i [buble] oraz „Szczątki pamięci”.

Głównym bohaterem powieści jest Henryk HP Pettersson, 30-letni kombinator i próżniak, którego mottem jest bycie numerem jeden. Pewnego dnia znajduje telefon komórkowy i odczytuje wiadomość z ekranu, która zaprasza go do gry. Podczas wykonywania kilku zadań o różnych trudnościach zdobywa punkty, sławę i fanów. Lecz w czasie wykonywania kolejnego zadania zostaje złapany, wszystko się zmienia. Ktoś czyha na życie HP. Henryk próbuje dociec, kim jest jego zabójca, jednocześnie wnikliwie doszukując się informacji, kto jest Przywódcą gry. Oprócz HP, w grę została zaangażowana inspektor Rebecca Normen, której przeszłość jest znana Przywódcy. W momencie, gdy jedno z zadań zagraża życiu jej i jej najbliższym, kobieta postanawia stawić czoło niebezpieczeństwu. Co skrywa mroczna przeszłość Normen? Kto chce zabić inspektor  i HP? Czy to jedna i ta sama osoba?

Zazwyczaj nie sięgam po kryminały. Jednak, gdy w letnie popołudnie byłam w bibliotece i przeglądając półki natrafiłam na [geim] uznałam, że czas poznać nowy gatunek literacki – kryminał. A że autor powieści pochodzi ze Szwecji – tym lepiej. Warto poznawać europejskich autorów, bowiem człowiek powinien być wszechstronnie oczytany. Zabrałam więc książkę do domu i odłożyłam na półkę. Przeleżała kilkanaście tygodni i stwierdziłam, że czas się z nią zapoznać. Przygotowałam sobie kubek herbaty, usiadłam wygodnie przy grzejniku i pogrążyłam się w lekturze.

Wiedziałam, że kryminały są pisane językiem prostym, ale żeby aż tak pospolitym i pełnym wulgaryzmów? Byłam w szoku. Styl pana De La Motte to styl luzacki, prostolinijny, pełny wulgaryzmów. Żałuję, bardzo żałuję, że muszę tutaj to powiedzieć ale – to najgorszy styl pisarki z jakim miałam styczność od początku mojej przygody z czytaniem. Z wielkim trudem przebrnęłam przez tę książkę, chociaż bardzo kuła mnie w oczy gromada przekleństw, sposób myślenia głównego bohatera i te zadania.

Co mi się spodobało w utworze? Fabuła, to po pierwsze. Ciekawy i oryginalny pomysł na książkę. Chyba jeszcze takiej nie czytałam. Filozofia HP została świetnie przedstawiona w powieści, lecz denerwowało mnie nagromadzenie wulgaryzmów – wiem, powtarzam się, lecz muszę to napisać – pod względem słownictwa [geim] wypadł fatalnie.
Przeszłość pani inspektor również zapowiadała się ciekawie – i taka też była. A motyw telefonu komórkowego połączony z teoriami spiskowymi? Świetny.

Podsumowując, książka pod względem fabuły wypadła interesująco. Świetnie wykreowane postaci, drobiazgowy opis przebiegu zadań i trzymający w napięciu etap sytuacji w jakich postawieni byli bohaterzy zasługuje na pochwałę. Jednak język w jakim została napisana powieść pozostawia wiele do życzenia. Ogólnie, gdyby nie zasób słownictwa, który jak na ponad czterysta stron kryminału okazał się tandetny, wszystko było by okay i mogłabym z całą szczerością polecić. Ale nie mogę, dlatego wybór  - przeczytać, nie przeczytać – pozostawiam każdemu z osobna.

Jeśli chodzi o mnie, to przyznam, że zaciekawiła mnie fabuła i z pewnością sięgnę po kolejne tomy powieści. Może akurat autor zmienił swój styl pisania i w kolejnej recenzji będę mogła wam napisać – śmiało, czytajcie kryminały szwedzkie? Kto wie.


Ocena: 4/10


Henrik Pettersson
[geim] [buz] [buble]

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Pola - Magdalena Zimny - Louis


Tytuł
: Pola
Autor: Magdalena Zimny-Louis
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 424

Ludzkie życie jest bardzo podobne do pór roku. Okres przyjścia na świat i dzieciństwa to wiosna, lato to czas dojrzewania, rozwijania swoich zainteresowań, podążanie za karierą. A gdy już człowiek uzyska to co chciał, przychodzi jesień życia – emerytura, spędzanie czasu na wspominaniu przeżytych chwil, rozmyślaniu o śmierci – co nas czeka, rozliczanie się z przeszłością. Zaś zima kończy ludzką egzystencję na tym świecie i zabiera nas przed oblicze Najwyższego.

Tosia Pogorzelska przeżywa jesień swojej ziemskiej wędrówki. Odchowała trójkę dzieci, doczekała się wnuków, pochowała męża i sama mieszka w bloku. Pewnego dnia postanowiła nie wychodzić z domu przez rok. W tym czasie jej dzieci przeżywają różne dylematy, jej wnuczka również walczy z przeciwnościami losu, a syn sąsiadki z góry nawiązuje z nią znajomość. Sama Antonina opowiada nam historię życia tytułowej Poli oraz swoją własną, wplątując w nie czasy obecne. Jak potoczyły się losy Poli? Kim dla Tosi była Pola? Jak starsza kobieta spostrzega świat?

Magdalena Zimny-Louis to Polka, urodzona w Rzeszowie jako Magda Zimna. Obecnie mieszka w Ipswich wraz z mężem Karolem i córką Marysią. Swoją jesień i zimę ma zamiar spędzić w jakimś ładnym miejscu w Polsce. Ukończyła I Liceum Ogólnokształcące im. S. Konarskiego w Rzeszowie, które uczyniło z niej porządnego człowieka, a także poznała wspaniałych przyjaciół, za którymi bardzo tęskni. Swoją przygodę z pisaniem zaczęła od konkursu „Pisz dla Pilcha”, w którym pokonała setki, jak nie tysiące innych rywali. Tym samym sam Mistrz wybrał jej opowiadanie pod tytułem „Studnia” , które ukazało się w druku. Zadowolona z sukcesu, przestała pisać. Przez pewien czas prowadziła angielski klub żużlowy „ Ipswich Witches”. Porzuciła sport w 2006 roku, aby oddać się nicnierobieniu, aczkolwiek szybko jej się to znudziło i postanowiła zostać tłumaczem. Jednak nie tłumaczy literatury pięknej, a tłumaczy wyznania aresztantów, podejrzanych i skazanych, oraz tych, co ich ścigają. Swoją pierwszą powieść zatytułowaną „Ślady hamowania” napisała w większości na posterunkach policji, salach sądowych, gdzie jak wiadomo panuje niezwykle twórcza atmosfera.

Postać Tosi Pogorzelskiej to niezwykle czarująca i inteligentna osoba. Na swój sposób spostrzega otaczający ją świat i akceptuje to tak, jak jest. Posiada bogatą historię, a jej pamięć o czasach minionych jest niezastąpiona. Pamięta wiele rzeczy, wiele szczegółów, które sprawiają, że jej wspomnienia wydają się bardzo realne. Z wielką przyjemnością poznawałam losy Poli, która koniec końców okazała się osobą dosyć tajemniczą, a jej sposoby na radzenie sobie z problemami życia były bardzo twórcze.

Życie okazało się koszmarne dla sąsiada z góry, który stał się łącznikiem pani Pogorzelskiej ze światem zewnętrznym. Jednak dzięki wsparciu starszej pani mężczyzna podniósł się z kolan i stanął na nogi.

Fabuła książki jest wprost fantastyczna. Losy kilku pokoleń rodu Pogorzelskich i nie tylko pokazuje jak wpływ historii przodków może okazać się podobny. Zakochałam się w stylu autorki, bowiem jest to fenomenalne połączenie przeszłości z teraźniejszością. Początkowo byłam pesymistycznie nastawiona do takiej formy prozy, ale jak się okazało niepotrzebnie. Pokochałam tą formę pisania i z wielką przyjemnością będę poznawać kolejne powieści w tym stylu.

Pola to świetna, przyjemna historia kilku pokoleń, która pokazuje, że historia lubi się powtarzać. Jak dla mnie, główna bohaterka to istny wzór godny naśladowania, choć przyszło jej żyć w okresie wojny i czasów powojennych. Spektakularne ujęcie czasów minionych i obecnych przedstawionych w książce to historia godna adaptacji filmowej. Jeśli ktoś nie zna tej opowieści to powinien ten błąd nadrobić. Bo warto. Polecam.


Ocena: 9/10

środa, 6 sierpnia 2014

Za sceną - Olivia Cunning

Tytuł polski: Za sceną
Tytuł oryginału: Backstage Pass
Autor: Olivia Cunning
Seria/Cykl: Sinners on Tour tom 1
Wydawnictwo: Amber


Wiele osób po przejściu koszmaru zamyka się w sobie i wypiera z siebie złe wspomnienia. Liczą, że już nie będą musieli zmierzyć się z przeszłością, ale nie zawsze jest tak dobrze. Życie to karma, która upomni się o swoje w odpowiednim czasie. Osoby pokrzywdzone powoli podnoszą się z „desek” i gdy są pewni, że nic nie zmusi ich do powrotu, nagłe bum! zmusza ich do spojrzenia w ubiegłe chwile. Są pewni obaw, ale jeśli mają na kogo liczyć są w stanie stanąć na ringu by walczyć o swoje. Tak też stało się w przypadku bohaterki „Za sceną”.

Piękna seksuolog zniechęcona do mężczyzn wyrusza w trasę z otoczonym złą sławą zespołem heavymetalowym.

Myrna Evans, młoda seksuolog wykładająca na uniwersytecie, nie zamierza nigdy więcej poddać się uczuciu. Tego nauczyło ją nieudane, bolesne małżeństwo. A drętwi koledzy z uczelni ją nudzą. Jeśli w jej życiu mają być jeszcze jacyś mężczyźni, to tylko na jeden raz. Myrna zamierza przeżyć niejedno podczas trasy koncertowej, w jaką jedzie z kultowym zespołem rockowym. Chce zbadać, czemu fanki gotowe są być seksualnymi uległymi poddanymi swoich idoli.I wszystko poszło by jak z płatka, gdyby nie Brian, genialny gitarzysta Sinnersów...

Przypadkowe spotkanie Myrny i Briana sprawiło, że ta dwójka nie mogła o sobie zapomnieć. Wspólnie odkrywali swoje możliwości seksualne, lecz nie tylko. Nie bacząc na innych, kochali się wszędzie. Myrna jak to określił Brian była jego inspiracją, muzą. Nie stronili od różności – zabawki erotyczne, erotyczne igraszki nie tylko w swoim gronie sprawiły, że ich relacje wznosiły się na coraz wyższy poziom znajomości. A sposoby wyznawania uczuć pokazywały, że każdemu z nich bardzo na sobie nawzajem zależy.

Od początku książki między wersetami przeplatały się wspomnienia Myrny z jej poprzedniego związku, który boleśnie odcisnął się na jej psychice. Bałam się, że to źle wpłynie na całość utworu, ale mój niepokój okazał się zbyteczny – autorka doskonale poradziła sobie z tym problemem, a całość historii nie wyszła zbyt cukierkowo.


Najbardziej podobała mi się relacja między mężczyznami – każdy z zespołu dbał o siebie wzajemnie, bronili się, pomagali i dzielili tym co mogli. Miało miejsce kilka scen, które doprowadziły mnie do łez radości, a także smutku. Historia związku pani seksuolog okazała się wielkim testem dla relacje gitarzysty Sinnersów i Evans.

Olivia Cunning pisze piękną, acz prostą prozą. Unika wulgaryzmów, a ponadto potrafi opisać tak sceny erotyczne, że sprawia, iż czytelnik może poczuć te emocje, które są między bohaterami. Dobrała świetne słowa, aby ukazać relacje fanów z ich idolami. Widać, że zanim książka udała się do drukarni, autorka solidnie przygotowała się do pracy.

„Za sceną” to fenomen. Książka nie dorównuje popularnemu Grey'owi, czy Crossowi, ale zawiera równie interesującą fabułę, jak wspomniane trylogie. Z chęcią poznam losy reszty Sinnersów, bowiem zaintrygowały mnie wzmianki o pozostałych członkach zespołu. Polecam.

sobota, 26 lipca 2014

Zwodniczy punkt – Dan Brown

Tytuł polski: Zwodniczy punkt
Tytuł oryginału: Deception Point
Autor: Dan Brown
Wydawnictwo: Albatros/Sonia Draga
Liczba stron: 528


Aby poprawić opinię ludzi o jakiejś organizacji, wielu urzędników wagi państwowej jest zdolnych do największych poświęceń. Niejednokrotnie dopuszczają się oszustw, kłamstw, żeby tylko poprawić reputację ważnej instytucji, która ma na celu pomoc ludzkości. Jedna rzecz, która działa mi na nerwy to fakt, że każdy organ jest 'kartą przetargową' dla polityków. Ten problem poruszył mój ulubiony autor Dan Brown w swojej książce „Zwodniczy punkt”.

Kiedy satelita NASA odkrywa zdumiewająco rzadki obiekt znajdujący się głęboko pod lodami Arktyki, słabo prosperująca agencja kosmiczna ogłasza tak potrzebne jej zwycięstwo – zwycięstwo mające wyraźny związek z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. Aby zweryfikować autentyczność znaleziska, Biały Dom angażuje analityka wywiadu, Rachel Sexton. Ta w towarzystwie grupy ekspertów, wśród których jest również wysokiej klasy specjalista, Michael Tolland, wyrusza do Arktyki, by odkryć rzecz niesamowitą: dowód naukowego oszustwa, szyte grubymi nićmi kłamstwo, na które zwrócone są oczy całego świata.Lecz zanim Rachel uda się ostrzec prezydenta, ją i Michaela czeka długa droga przez opuszczone i śmiertelnie niebezpieczne tereny w ucieczce przed ścigającymi ich zabójcami. Ich jedyną szansą na ocalenie jest dowiedzieć się, kto stoi za tą perfekcyjnie przygotowaną intrygą. Prawda, którą mają wkrótce poznać, okazuje się być najbardziej zwodniczym punktem na kreślonej przez nich mapie spisku.

Dan Brown jest absolwentem Phillips Exeter Academy, ekskluzywnej szkoły średniej z internatem, gdzie jego ojciec był nauczycielem matematyki, potem ukończył Amherst College (1986). Zanim rozpoczął karierę pisarską, zajmował się muzyką, wydał dwa nagrania, jednak nie okazały się one sukcesem. Po zaprzestaniu kariery muzycznej uczył języka angielskiego w swojej byłej szkole, Phillips Exeter. Obecnie mieszka w Nowej Anglii. Jego żona Blythe jest z zawodu ilustratorką, pasjonuje się historią sztuki i malarstwem, współpracuje z Brownem przy tworzeniu powieści.
Nakłady powieści Browna sięgają łącznie kilkudziesięciu milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z najbogatszych współczesnych pisarzy.

Rachel Sexton to kobieta znająca się na swoim fachu i umiejętnie korzystająca z wszelkich zdobytych informacji. W obliczu straty matki i posiadania egocentrycznego ojca potrafi samodzielnie walczyć o siebie i ze swoimi lękami. Gdy życiu jej i Michaela grozi niebezpieczeństwo, wykazuje się ogromną odwagą i inteligencją, co pozwala im zwalczyć przeciwności losu. I pomimo bolesnego odkrycia, stara się być silną kobietą, która zmaga się z przeciwnikami do końca.

Michael Tolland po stracie bliskiej mu osoby, poświęcił się pracy, która pozwala mu zapomnieć o bólu, jaki odczuwa w sercu. Gdy na prośbę samego prezydenta Stanów Zjednoczonych dołącza do pracowników NASA aby zbadać nowo odkryte znalezisko, nie zakłada, że przyjdzie mu walczyć o własne życie. I tylko dwie osoby sprawiają, że w obliczu niebezpieczeństwa nie ucieka, lecz walczy do końca.

Relacje między Rachel a Michaelem do samego zakończenia były na poziomie czysto koleżeńskich. Dopiero u kresu powieści dostrzegają nawzajem w sobie to coś, co kieruje ich ku sobie. I zakończenie książki było (jak dla mnie) bardzo komiczne oraz romantyczne jednocześnie.
W książkach tego autora cenię wiele aspektów. Po pierwsze precyzja z jaką jego bohaterowie operują słownictwem, które często jest niesamowite – wszystkie te trudne określenia, jak w tej powieści – każdy opis znaleziska, dane naukowe, sposób zaangażowania się każdej postaci sprawiał, że książka była dla mnie wielką przyjemnością do przeczytania. Sposób w jaki autor budował napięcie godzien jest samego mistrza Kinga. Wielokrotnie byłam pewna sprawcy, jednak gdy poznałam kto stoi za tą intrygą, byłam zszokowana. Brown stopniowo, krok po kroku, tworzył napięcie. Zarys spisku został dokładnie przemyślany i przeniesiony na kartki papieru. Oprócz głównego wątku, autor wspaniale zobrazował relacje między politykami a pracownikami, między urzędnikami a naukowcami, a także ukazał sposób pracy członków NASA.

Wiele ciekawych informacji wyniosłam z tej książki i na pewno, to nie jest moje ostatnie spotkanie z tym autorem. Fenomen Browna nie ma końca. A jeśli któryś z reżyserów przeniesie powieść na ekrany kin, będę ciekawa efektów końcowych, bo to historia warta poznania – czy to poprzez przeczytanie, czy też obejrzenie. Bo kulisy życia amerykańskich polityków, naukowców i urzędników nie są tak barwne jak nam się wydaje.

Ocena: 10/10


niedziela, 6 lipca 2014

Podsumowanie miesiąca #6


Czerwiec to już tylko wspomnienie, obecnie mamy lipiec, który zapowiada się interesująco i nie tylko pod względem czytelniczym. Mam w planach kilka ciekawych postów, aczkolwiek nie wiem, czy uda mi się je stworzyć. Jeśli już, to pewnie pod koniec miesiąca.

Z podsumowaniem trochę się spóźniłam, przepraszam. Nie mam ostatnio czasu na nic. Ciągle jak nie jadę gdzieś, czy nie mam wizyt u lekarza, to spędzam czas z rodzeństwem, które znajduje się pod moją opieką.

Przeczytałam 21  książek.
Dodałam 2 recenzje.
Inne: 1
Wyzwania:
- Przeczytam tyle, ile mam wzrostu:
- Polacy nie gęsi, czyli czytamy polską literaturę: 1
Przeczytane książki:
1. Bez przebaczenia - Agnieszka Lingas - Łoniewska
2. Dom na klifie - Delinsky Barbara
3. Kobieta w czerni - Susan Hill
4. Kocham Cię prawie aż po śmierć - Hallaway Tate
5. Łzy szczęścia -Macomber Debbie
6. Makbet - William Shakespeare
7. Nieposkromieni - Meg Cabot
8. Nowa dziewczyna - Tessa Radley
9. Panna młoda jest w ciąży - Child Maureen
10. Piękna i samotnik -Wright Laura
11. Dobry wybór księcia Maxima - Wright Laura
12. Romans w Amsterdamie - Graham Lynne
13. Słodki szantaż - Robyn Grady
14. Miłość jak w filmie - Emilie Rose
15. Ślub o poranku - Shirley Jump
16. Nauczycielka tańca - Barbara Hannay
17. Tak miało być - Palmer Diana
18. Wiecznie żywy - Isaac Marion
19. Wykorzystana szansa - Sara Orwig
20. Za kogo ty się uważasz? - Alice Munro
21. Żona dla zwycięzcy - Lucy Gordon

Jak widać czerwiec pod względem czytelniczym wypadł super. Przeczytałam kilka wyczekanych pozycji. Zaś jeśli chodzi o recenzje to jestem daleko w tyle. Liczę, że uda mi się to nadrobić.

Pozdrawiam, Macy

niedziela, 29 czerwca 2014

Wiecznie żywy - Isaac Marion

Tytuł polski: Wiecznie żywy
Tytuł oryginału: Warm Bodies
Autor: Isaac Marion
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 308


Ludzie od zawsze do czegoś dążą.Obierają sobie jakiś cel i zrobią wszystko, by go osiągnąć. Są bezwzględni na uczucia innych, liczy się dla nich tylko własne ja. A uczucia bliźniego potrafią zdeptać nie okazując żadnej skruchy. Takie zachowanie niejednokrotnie prowadzi do tragedii, która – w gruncie rzeczy – nie ma większych konsekwencji. Jednakże, jak sądzisz, co by się stało, gdyby Matka Natura przeciwstawiła się zachowaniom ludzi i stworzyła istoty, które wyglądają jak człowiek, tyle tylko że ich postura jest podobna pod pewnymi względami do postury żywych ludzi?

Świat się zmienił. Większość ludzi została zaatakowana przez zombie, którzy aby się posilić, muszą dokonać ofiary z ludzi. Każdy człowiek w starciu z zombie nie ma szans. Aczkolwiek jedna dziewczyna o imieniu Julie została uratowana od śmierci przez R – martwego, który nie pamięta swojej przeszłości. Jako martwy działa instynktownie, a jego dzień jest ciągle taki sam. Martwy R po uratowaniu Julie zmienia się. Jego organizm zaczyna powoli ulegać przemianie.Jakby tego było mało ofiarą R stał się Perry – chłopak Julie, którego to mózgu R czerpie wspomnienia dotyczące dziewczyny. Mało tego – on rozmawia z Perry'm . Co z tego wyniknie?
Julie jest wyjątkową dziewczyną, za sprawą której choć serce R jest martwe zaczyna żyć. Ich relacja stwarza coś, co powoduje że pobratymcy zombie, kościści odczuwają zagrożenie. I gdy ich związek nabiera rozpędu, świat staje w obliczu ataku, który mogą powstrzymać tylko oni.

Issac Marion to mężczyzna, którego debiutem na scenie literackiej jest „Wiecznie żywy”. Wcześniej tworzył krótkie powieści w szkole średniej, ale dopiero za sprawą debiutanckiej powieści zyskał sławę. Od chwili urodzin mieszka w okolicach Seatle.

Pomysł na fabułę powieści jest ciekawy, tylko autor nie wykorzystał możliwości, aby w ciekawy sposób opisać relacje martwi – żywi. Skupił się tylko i wyłącznie na R, co okazało się pomyłką. Perspektywa R była dziwna. Jego bezsensowne motanie się, dialogi z M, innym zombie bywały okropne! A sposób w jaki odnosił się do Julie również pozostawia wiele do życzenia. A przecież można było to ukazać w inny sposób. O wiele bardziej spodobała mi się postać M – przyjaciela R, który w interesującym stylu podchodził do Julie. Jego teksty bywały zarówno zabawne jak i niekiedy logiczne. A styl życia po śmierci jaki prowadził, dowodził, że lojalność to jego cecha charakterystyczna.

Jeśli chodzi o Julie – była to bohaterka dość zmienna. Jej tok myślenia w pewnym sensie był przeciwieństwem jej ojca, o którym wspomnę później. Stworzyła ciekawą teorię, którą także można było rozwinąć. Jej chłopak Perry , który stał się ofiarą R został wykreowany na mężczyznę, który realistycznie podchodzi do życia. Jego poglądy były bardzo logiczne, a porady jakie udzielał R kierowały martwego do opieki nad Julie. Zaś ojciec Julie to typowy żołnierz, który w obliczu tragedii staje się despotą, liczącym się jedynie z samym sobą. Dążył tylko do swoich celów, a jeśli zdarzyło mu się kogoś „zdeptać” to stawało się dla niego nie istotne.

Czytałam wiele opinii, zanim sięgnęłam po „Wiecznie żywy” i byłam pewna, że to faktycznie książka zawierająca interesującą historię o zombie. Jednak pomyliłam się – okazała się opowieścią o niczym. Brak jakichkolwiek momentów zwrotnych, zero jakiś przemyśleń ze strony głównego bohatera. Działał instynktownie, nie myślał o skutkach popełnianych czynów. Ponadto był oschły zarówno dla Julie, jak i jej przyjaciółki. Traktował ludzi jak przedmioty. I chociaż wydawca sądzi, że to historia na miarę „Romea i Julii” to ja obalam ten mit. „Wiecznie żywy” ukazuje przebieg życia po śmierci. Życia, które jest nijakie, bezcelowe.

Zdecydowanie odradzam pozycję. Jak już pisałam autor miał świetny pomysł, ale go zniszczył. Nie wiem, czy jeśli spotkam się z kolejnymi dziełami pana Mariona to sięgnę i je przeczytam. Na obecną chwilę autor trafia na moją czarną listę.

Ocena: 2/10
_______________________
Jeżeli jednak zaciekawił was opis książki, sięgnijcie i dajcie znać, co Wy o niej sądzicie. A może już czytaliście? Jestem ciekawa Waszych opinii.  

sobota, 21 czerwca 2014

Bez przebaczenia - Agnieszka Lingas - Łoniewska

Tytuł: Bez przebaczenia
Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 337

Los bywa okrutny. Nie każdy wiedzie życie jak z bajki. Niektórzy mają lepiej, a inni gorzej. Najbardziej ubolewam nad losem dzieci, których rodzice nie są razem i mają jakieś tajemnice. I nim te tajemnice zostaną wyjawione dzieci często cierpią za coś, czego nie zrobiły. Ale cierpią nie tylko oni, ale też ich partnerzy, najbliżsi. Bo ból krzywd doznanych w dzieciństwie jest bólem długim.
Jak powszechnie wiadomo przeciwności losu często się przyciągają. A przecież powinno być odwrotnie – powinny się odpychać. Ale co, jeśli te sprzeczności mogą wspólnie stworzyć coś dobrego?

Paulinę Litwiak poznałam w momencie przeprowadzki nastolatki do jej ojca, którego nie znała. Jej mama, ojczym i braciszek zginęli w wypadku samochodowym. Dziewczyna buntuje się przeciwko miejscu zamieszkania ojca jak i przeciw samemu ojcu, który jest dla niej surowy. Zawód jej ojca to według samej Pauliny najokropniejsza rzecz na świecie. Mało tego! Dziewczyna w wyniku splotu wydarzeń poznaje „prawą rękę” ojca – podporucznika Piotra Sadowskiego. Młodą Litwiak i zielonookiego żołnierza połączy pokrętny los. Pewne wydarzenia zmuszą dziewczynę do wyjazdu z miasta, w którym odnalazła szczęście. I gdy obydwoje tak strasznie cierpią po rozstaniu, przeznaczenie znowu da o sobie znać, pozostawiając niespodziankę...

Główna bohaterka jest ukazana w dwóch odsłonach – jako młoda nastolatka, która walczy z demonami przeszłości i z własnym ojcem, który jest człowiekiem zimnym, dominującym oraz jako dojrzała kobieta zmuszona do powrotu do przeszłości. Czy mentalność Pauliny się zmieniła? Owszem, jej zachowanie ulega przemianie, aczkolwiek pewne jej postępowanie powiela schemat jej rodziców. W czym to się przejawia? Odpowiedz znajdziecie w książce.

„- Nie wiem, czemu nie lubiłam wojskowych. A przecież są tacy... pociągający. 
- Tylko ja jestem pociągający! Reszta to gbury i obleśne paskudy! Zapamiętaj to sobie (...)”

Piotr Sadowski to mężczyzna realizujący swoje dziecięce plany związane z wojskiem. Kocha to co robi i jest dumny ze swojego zawodu. Dzięki cyferkom, które go kręcą, spotyka Paulinę. Ich wzajemne relacje od początku bywały jasne - Piotra oczarowała Paulina i jak to na stratega przystało, zaczął działać . Jednak życie dało im mocno w kość, w wyniku czego rozstali się. Podporucznik bardzo ciężko to znosił. Nie raz otarł się o śmierć, która – według niego – pomogłaby mu zniweczyć ból po stracie Litwiak. I gdy on walczył z wrogiem, nie wiedział, że na niego gdzieś tam czeka nie tylko Paulina, ale również ktoś jeszcze.

Oboje pokonali wiele przeciwności losu. Ba! Paulina nienawidziła wojskowych a tu proszę – związała się właśnie z wojskowym, który odmienił jej świat, przegonił jej demony i nauczył życia. Wspólnie stawili czoło przeciwnościom i razem dbali o siebie. Taka miłość jaka ich spotkała zdarza się raz na milion. Bardzo mocno przeżywałam każde trudne momenty ich związku – płakałam razem z bohaterką, cieszyłam się z bohaterem i przeżywałam trwogę o Piotra razem z Pauliną. To książka wywołująca wszystkie możliwe emocje. Powieść pokazująca, że przeciwności losu nie mogą zniszczyć czegoś potężniejszego – miłości. Bo nie ma nic potężniejszego niż miłość.

Każda kolejna powieść spod pióra pani Agnieszki jest dla mnie jak lekarstwo. Pokochałam już dawno styl autorki, sposób w jaki kreuje bohaterów i fabuły, które są jeszcze lepsze niż poprzednie. „Bez przebaczenia” to moja trzecia książka, z którą miałam przyjemność spędzić kilka godzin. Godzin pełnych zarówno wzruszeń, łez jak również bólu, smutku. Zawsze po skończeniu powieści pani Agnieszki szukam puenty w opowieści. I czy znajduję? Naturalnie, że tak! Morał z tej powieści nasuwa się dość prosty z pozoru, ale przesłanie zrozumie tylko ten, kto jest wrażliwy na losy innych.

W sieci krąży wiele opinii, wiele z nich jest pozytywnych, aczkolwiek pojawiają się również te negatywne. Ja zaliczam się do tych pierwszych, bowiem od pierwszych stron niesamowicie wciągnęła mnie historia Pauliny. Autorka w ciekawy sposób, bez nazw miast ukazała obraz wielu miejsc, które były ważne dla Piotra i Pauliny.

„Bez przebaczenia” to powieść niezwykle wzruszająca, obrazująca losy dwójki ludzi u progu dorosłości, którzy stawiają czoło różnym wydarzeniom. To opowieść o potędze miłości, miłości scalającej dwójkę przeciwnych sobie osób w jedną całość. W treści autorka zawarła wiele interesujących zdań, które na długo pozostaną w mej pamięci.

Ocena:10/10

piątek, 30 maja 2014

Stos majowo-czerwcowy

Witajcie!
Strasznie zaniedbałam ten blog. Ogromnie mi wstyd za siebie i swoje - jak wiele osób pewnie oceni - lenistwo, jednak to nie prawda. Przez problemy zdrowotne opuściłam wiele zaliczeń, które teraz nadrabiam dzień w dzień. Jednak mimo to wynajduję chociaż chwilkę w ciągu dnia, aby móc przeczytać choć 20,30 stron dziennie. I udaje się! Nie zawsze, ale zazwyczaj. Ostatnio udałam też się do swoich bibliotek i wróciłam z kilkoma ciekawymi pozycjami.

Oto cały stos majowo-czerwcowy. Co prawda, kilka książek jest tutaj jeszcze z kwietnia, ale przeważają tu książki z maja, więc...


Z lewej strony większość pozycji jest już przeczytana i teraz czeka na recenzje. A zatem:
1. Barbara Delinsky - Dom na klifie 
2. Jan Kochanowski - Odprawa posłów greckich (lektura, przymus edukacyjny)
3. William Shakespeare - Makbet (lektura, j.w.)
4. Agnieszka Lingas - Łoniewska - W szpilkach od Manolo - przeczytana 
5. Blue Jeans - Ucisz mnie pocałunkiem - przeczytana
6. Giovannie Boccaccio - Dekameron (lektura, przymus edukacyjny) - przeczytana
7. Iwona Skrzypczak - Bo we mnie jest ex - przeczytana
8. Janet Evanovich - Szczęśliwa siódemka - przeczytana
9. Janet Evanovich - Po szóste nie odpuszczaj - przeczytana


Prawa strona czeka na przeczytanie.
1. Diana Palmer - Tak miało być
2. Susan Hill - Kobieta w czerni
3. Isaac Marion - Wiecznie żywy
4. Agnieszka Lingas - Łoniewska - Bez przebaczenia
5. Agnieszka Woźniak - Apetyt na jutro
6. Karolina Kubilus -Zobaczyć tęczę
7. Meg  Cabot - Nieposkromieni
8. Alice Munro - Za kogo ty się uważasz?

Ilość książek jest dość liczna, jednak liczę, że gdy tylko pozaliczam wszystkie klasówki to będę mogła zasiąść w spokoju na balkonie i przy ciepłych promykach słońca czytać aż do zmierzchu. Ah...

Czytałyście coś? Polecacie, odradzacie?

Pozdrawiam,
Macy 

środa, 30 kwietnia 2014

Podsumowanie miesiąca #4


Kwiecień dobiega końca. Od jutra w kalendarzu już maj - miesiąc matur, zakochanych i Targów Książek! Trzymam kciuki za maturzystów! Żałuję, że nie mogę pojawić się na Targach Książek w Warszawie. Niestety nie mam kierowcy, który by mnie tam zawiózł i jestem spłukana a tu dzień mamy za pasem, więc trzeba szukać prezentu.

Obecnie zamiast czytać swoje zdobycze z biblioteki, muszę pochylać się nad podręcznikami i prezentacjami na zaliczenia bo tuż tuż koniec roku szkolnego. Liczę, że pod koniec maja będę już wolniejsza i uda mi się wygospodarować czas na czytanie :) Okay, skończyłam pisać o sobie, więc przechodzę do statystyk z kwietnia.

Przeczytałam 10  książek.
Napisałam 2 recenzje .
Inne 2
Przeczytane pozycje:
1.Dwa śluby - Kate Walker
2. Gwiazd naszych wina - John Green
3. Jak zjeść słonia? - Karolina Kubilus
4. Magiczny anioł - Cassandra Clare
5. Na jego warunkach -Yvonne Lindsay
6. Magiczna wyspa - Karen Van Der Zee
7. Rozkosze jednej nocy - Tessa Radley
8. Sekret Julii - Tahereh Mafi
9.Szósty - Agnieszka Lingas - Łoniewska
10. W sercu Australii -Margaret Way

Wynik jest mały w porównaniu do ubiegłego miesiąca, ale wszystko skutkuje tym, że nie mam ani czasu, ani siły czytać. Noga w gipsie jest koszmarem. Leki, które przyjmowałam i przyjmuję nadal mają taki efekt, że często śpię po nich. Mam też dużo zaległości, więc czytałam wtedy, gdy mogłam. W poniedziałek zaczęłam czytać "Alibi na szczęście", które zaliczę już do maja, gdyż jestem dopiero gdzieś koło 250 strony.

Pozdrawiam ciepło,
Macy

sobota, 19 kwietnia 2014

Szósty - Agnieszka Lingas - Łoniewska

Tytuł: Szósty
Autor: Agnieszka Lingas - Łoniewska
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 334

Człowiek z reguły nie patrzy w przeszłość tylko kieruje się ku przyszłości. Woli zapomnieć wszystko z czasów minionych, aby móc otworzyć się na nowe wydarzenia, jakie będą miały miejsca. Człowiek również nie wierzy w przeznaczenie, choć jest to możliwe. Ba! W życiu wszystko jest możliwe, jeżeli człowiek tylko będzie realnie dążył do spełnienia swoich wymarzonych celów.
Marcin Langer to młodszy brat Michała Langera, którego losy poznałam już wcześniej w innej, cudownej historii opisanej przez panią Agnieszkę zatytułowaną “W zapomnieniu”. Marcin jest inspektorem grupy śledczej, na którego drodze staje młoda, piękna i twardo stąpająca po ziemi starsza komisarz Alicja Szymczak. Ich spotkanie ma na celu odkrycie psychopaty-mordercy blondynek o zielonych oczach. Jednak oprócz wspólnej pracy oboje z nich – Marcin oraz Alicja walczą z przeciwnościami losu. Młodszy Langer staje przed wieloma problemami – trudna sprawa, która nosi kryptonim “Szósty” w pracy, rozterki uczuciowe i przeszłość, która puka do jego drzwi. Alicja poświęca się na sto procent pracy, by zapomnieć o tragedii, jaka ją spotkała. Czy inspektor odkryje zabójce? Kim jest Szósty? Jaką rolę w życiu Marcina odegra Alicja? I jaką rolę odgrywają róże w tej historii?
Biografii pani Lingas-Łoniewskiej nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Ciekawych odsyłam do recenzji “W zapomnieniu”, która jest jedną z moich ukochanych książek. Co do okładki, jestem oczarowana. Tajemnicza postać w cieniu, a na pierwszy plan wysunięta zielonooka blondynka. Graficy spisali się na piątkę z plusem!
Inspektor Langer w tej powieści to dojrzały mężczyzna, którego przeszłość jest mroczna. Aktualnie to szef ŚGŚ, która obecnie szuka zabójcy Szóstego. Tajemniczy Szósty pozbawia życia zielonookie blondynki. Langer oprócz dość intrygującej sprawy w pracy, ma problemy uczuciowe – znajomość z pewną modelką jest dla niego w pewnym sensie wyzwaniem. Ich relacja wisi na włosku. Gdy spotyka Alicję, ma wielki dylemat, co zrobić. Jak poradzi sobie z tymi trudnościami? Odsyłam do książki, gdzie znajdziecie odpowiedz.
Powieść z dość mocnym akcentem kryminału okazała się strzałem w dziesiątkę! Na prawdę! Chylę ukłony w stronę autorki. To moje drugie spotkanie z tą pisarką, ale wiem, że nie ostatnie. Oczekuję więcej tych emocji! Tych zmian akcji, bo to nie jest byle jak napisany utwór. To długa, pełna zwrotów akcji powieść, której nie podziwiłby się zapewne Dan Brown. W czasie, gdy przerzucałam kartki próbowałam odkryć, kto jest mordercą. Po pewnej scenie byłam pewna, że jest nią pewien mężczyzna, a tu taka niespodzianka. Pani Agnieszko, to fenomenalne, jak pani tworzy swoje książki. Każda z nich jest dopieszczona w dwustu procentach. Nie ma ani jednego nieprzemyślanego słowa, przecinka, czy kropki. Widać, że wkłada pani wiele serca w to, co pisze. Jestem pod ogromnym wrażeniem pani warsztatu pisarskiego. Liczę, że gdy sięgnę po kolejną pani książkę, nadal będę chwalić pod niebiosy pani styl pisania.
Z zasady nie czytam kryminałów, jedynie wtedy, kiedy fabuła zapowiada się ciekawie. “Szósty” to obyczajówka z dużą ilością kryminału. Byłam pod wrażeniem. Chcę więcej, więcej, więcej! Sposób, w jaki sprawa morderstw przeplatała się z losami starszej komisarz I inspektora był perfekcyjny. Ktoś, kto szuka tej dawki adrenaliny, a niekoniecznie chce mu się wyjść gdzieś, niech zepnie pośladki, łapie za portfel, wsiada w jakiś środek transportu I kieruje się do pobliskiej księgarni albo biblioteki by zapoznać się z tą pozycją, bo to fenomenalna historia. Polecam gorąco!

Ocena: 10/10

niedziela, 6 kwietnia 2014

Miseczka szczęścia - Aneta Rzepka


Tytuł: Miseczka szczęścia
Autor: Aneta Rzepka
Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 292

Każdy zasługuje na szczęście. To fakt niepodważalny. Często ludzie dążą do szczęścia materialnego, chcą posiadać coś bardzo dla nich wartościowego jak np. najnowszy model iPhone'a, nowy samochód czy też większe mieszkanie albo ogromną sumę pieniędzy. Czy to złe? Nie, aczkolwiek szczęście to nie tylko rzeczy materialne, to również poczucie tego czegoś szczególnego, czegoś co pozwoli nam czuć się spełnionym, czuć się bezpiecznie i po prostu być szczęśliwym. Bo czy zwykły, szary człowiek nie może być szczęśliwy, nie posiadając tych wszystkich najnowszych nowinek technologicznych?

W deszczu, we mgle, w zakorkowanym mieście czwórka osób próbuje zagłuszyć jednostajność pracą. Patrycja to młoda kobieta, którą los potraktował dość okrutnie. Aktualnie samotna, osaczana przez najbliższą jej osobę czuje się od rzutkiem. Pracuje w archiwum filmowym. Marzy o miłości i twierdzi, że ta sfera życia jest dla niej niedostępna do czasu.Radek to mężczyzna po przejściach. Jego również los doświadczył okrutnie, jednak w obliczu sytuacji kryzysowych potrafi zawalczyć o to, czego chce. Jest dobrym bratem, który w chwili, gdy jego siostra Renata zostaje bez dachu nad głową wraz z córkami ofiaruje im swą pomoc. Renata to mężatka, której małżeństwo to jedno wielkie kłamstwo. Starając się o rozwód, znajduje posadę w firmie Piotra, dla którego praca jest ucieczką od złych wspomnień.
Czy dla nich znajdzie się miseczka szczęścia?

To już moje drugie spotkanie z tą autorką i zapewne nie ostatnie. Jestem wręcz oczarowana warsztatem pisarskim pani Anety i z wielką radością zapoznam kolejne książki spod pióra autorki. Jej styl pisania wydaje się prosty, jednak sposób w jaki ubiera emocje, jak określa uczucia bohaterów jest fenomenalny. Ktoś może rzec, że to zwykła obyczajówka o miłości. Nie, to nie prawda! To książka pełna życia. Autorka poruszyła w niej wiele kwestii tak aktualnych w obecnych czasach, że sądziłam początkowo, iż to złe posunięcie. Aczkolwiek wraz z poznawaniem treści odkryłam puentą tego utworu. Losy Patrycji, kobiety, która musi zmagać się ciągle z rodzicem, alkoholikiem są przedstawione jak żywe. Spotkanie i relacje łączące Radka i siostrę a także jego byłą dziewczynę są intrygujące. Piotr, który w obliczu przyczyn zdrowotnych rzuca się w wir pracy, w dążeniu do osiągnięcia najwyższego miejsca w swojej dziedzinie także jest przykładowym wzorcem osoby dotkniętej problemami, których nie rozwiążą żadne pieniądze świata.Renata i jej córki - bliźniaczki też nie mają lekko, jednak w końcu i do nich uśmiecha się los.
Do świata pełnego smutku chwilami wkrada się radość za sprawą nie tylko małych dziewczynek, lecz także za drobnymi gestami, jakich na co dzień nie dostrzegamy.

Bardzo spodobała mi się forma w jakiej powieść została ukazana - oprócz standardowych tekstów, pojawiły się też wpisy z forum o dość podobnej nazwie jak popularny serial dokumentalny emitowany w telewizji. Z tego też powodu książka zyskuje u mnie sporo - to nowość. Dopiero po raz drugi spotykam się z tego typu formą książki. Przyznać trzeba że literatura współczesna zaczyna iść z duchem czasu.

Okładka jest cudowna. W barwach nadziei ujawnia uczucie, jakie mają bohaterowie w stosunku do przyszłości. I dobrze, to właśnie trzeba mieć, bo jak to mówią, po każdej burzy wychodzi słońce.
A słońce to nadzieja na lepsze jutro.

Osoby, które czują, że mają dość typowych obyczajówek w stylu: spotkanie - romans - zdrada - powrót -ślub powinny sięgnąć po tę pozycję, gdyż Miseczka szczęścia to przeżycia czwórki bohaterów, których łączy jedno - nadzieja, że los w końcu będzie dla nich przychylny. Sama po zakończeniu czytania z dość długą przerwą nie mogłam się przemóc, aby sięgnąć po kolejną książkę. Historie, jakie Aneta Rzepka ukazała w swojej powieści są tak aktualne, że jakby dzieją się obok nas rzeczywiście. Nie zanudzicie się, bo tam ciągle coś się dzieje. Polecam gorąco!

Ocena: 10/10

******************

sobota, 1 marca 2014

Podsumowanie miesiąca #2

Luty już za nami. Ferie zimowe dobiegły końca, a ja? Przez całe ferie dodałam jeden post - eh, źle ze mną. Przeczytałam wiele pozycji tyle, że nie znalazłam czasu aby móc je spokojnie zrecenzować. Niby ferie to czas wolny ale nie dla mnie. Ciągle krążyłam między przychodnią, szpitalem i domem. Po mnie już widać, że zbliża się wiosna.



Luty pod względem czytelniczym okazał się dobry. Wiele wyczekiwanych pozycji miałam możliwość przeczytać, poznać, a też udało mi się zakończyć jedną serię za którą będę tęsknić szczególnie. Mowa tu o Pamiętniku nastolatki czyli o Natce i jej losach od gimnazjum przez liceum, aż po maturę. Kocham tę serię i czekam z utęsknieniem na kolejną część czyli losy Julki. Ktoś z Was też czeka?

Przeczytałam 34 książek.
Dodałam postów  3 .
Przeczytane pozycje:
1. Pamiętnik nastolatki 4 - Beata Andrzejczuk
2. Pamiętnik nastolatki 5 - Beata Andrzejczuk
3. Pamiętnik nastolatki 7 - Beata Andrzejczuk
4. Krok do szczęścia - Anna Ficner - Ogonowska
5. Zgoda na szczęście - Anna Ficner - Ogonowska
6. Krwawy księżyc - Alyxandra Harvey
7. Charlie - Stephen Chbosky
8. Angielska narzeczona - Carole Mortimer
9. Za sprawą greckich bogów - Cathy Williams
10. Biznesmen z Mediolanu - Kate Hewitt
11. Bling Ring - Nancy Jo Sales
12. Grzechy przeszłości - Penny Jordan
13. Instynkt i rozsądek - Cait London
14. Kobiety z domu Soni - Sabina Czupryńska
15. Kochanka króla - Susan Stephens
16. Księżniczka z Londynu - Abby Green
17. Odmieniona żona - Maureen Children
18. Małżeństwo z Grekiem - Anne Mather 
19. Niewolnica zmysłów - Emma Darcy
20. Podarunek dla księcia - Meredih Webber
21. Po drugie dla kasy - Janet Evanovich
22. Po trzecie dla zasady - Janet Evanovich
23. Zaliczyć czwórkę - Janet Evanovich
24. Rezydencja na skale -Kate  Hewitt
25. Rodzinny krąg - Cindy Gerard
26. Ślub księżniczki - Cara Colter
27. Barwy przyszłości - Barbara McMahon
28. Spotkanie w Prowansji  - Carole Mortimer
29. Przygoda na Karaibach - Sarah Morgan
30. Tajemnice Gwen Frost - Jennifer Estep
31. Wesele w Szkocji - Kim Lawrence
32. Wśród elit Mediolanu - Helen Bianchin 
33. W pałacu maharadży - Penny Jordan
34. Żona dla księcia - Penny Jordan
Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 21,5 cm
Grunt to okładka - 0

Idealny rysunek obrazujący mnie w ostatnie wieczory.

Znowu jestem w szoku. Przeczytałam tyle książek a żadnej nie zrecenzowałam, plus mam jeszcze zaległą, którą obiecałam zrecenzować. Należy mi się masa krytyki i zażaleń. Mam nadzieję, że marzec okaże się dla mnie łaskawszy i będę miała trochę więcej wolnego, choć wątpię. Idzie wiosna, powrót do szkoły i czeka mnie przynajmniej dwa większe wyjazdy do specjalistów. Hm, cóż mój organizm tak ma.

Pozdrawiam, Macy

sobota, 15 lutego 2014

Trzy twarze Ewy - Barbara Freethy

Tytuł polski: Trzy twarze Ewy
Tytuł oryginału: In Shelter Cove
Autor: Barbara Freethy
Seria/cykl: Zatoka Aniołów tom 3
Wydawnictwo: Bis
Liczba stron: 336

Związek dwóch dorosłych ludzi powinien opierać się na szczerości, zaufaniu i miłości. Gdy chociaż jednej z tych cech brak, następuje splot niefortunnych wypadków, które mają różne zakończenie. Szczerość – podstawa związku. Nikt z nas nie lubi być okłamywany. Kobiety szczególnie nie lubią niedomówień, urwanych myśli. Dociekają prawdy. I wtedy tracą zaufanie, drugi ważny aspekt relacji międzyludzkiej. Każdy – zarówno mężczyzna jak i kobieta powinni okazywać sobie miłość, bo bycie w relacji, która opiera się na ciągłych krzykach, wrzaskach i pretensjach jest bezsensu. Tylko co zrobić, gdy miłość jest, ale przez półsłówka, kłamstwa i stracone zaufanie zostanie wystawiona na próbę?

Derek Kane, mąż Brianny, został oskarżony o kradzież trzech bezcennych obrazów i skazany na więzienie. Kiedy kilka tygodni przed wyjściem na wolność zginął w bójce między więźniami, młoda wdowa postanawia wrócić z synkiem do Zatoki Aniołów, żeby dowieść niewinności męża i odnaleźć zaginione płótna. Jej wysiłki nie znajdują wsparcia u Jasona Marlowa, dawnego przyjaciela Dereka, policjanta, który posłał go za kratki. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, gdy pomiędzy Brianną i Jasonem wybucha niespodziewane uczucie. Kobieta staje wobec wyboru, pomiędzy przeszłością i teraźniejszością, prawdą i kłamstwem, winą i niewinnością. Bo nic nie jest takie, jakie się wydawało ...

Brianna Kane to kobieta, która pomimo młodego wiele przeszła w swoim życiu. W dość młodym wieku wyszła za mąż, zaszła w ciążę i urodziła dziecko. Szybko też straciła męża, oskarżonego o kradzież trzech dzieł, tak istotnych dla jednego z jego bliskich. Los daje jej jeszcze jedną szansę na miłość, stawiając przed nią postać Jasona Marlowa – dawnego przyjaciela jej męża i zarazem policjanta, który umieścił go w więzieniu. Uczucie, które wybucha między nimi komplikuje wiele. Jakby tego było mało na drodze staje jeszcze jeden problem, który zaważy o ich relacji. Czy uda jej się zmierzyć z przeszłością i z uniesioną głową żyć teraźniejszością?

Jason Marlow to postać tajemnicza. Policjant, dawny przyjaciel Dereka i Brianny. W przeszłości ich relacje były dobre, jednak splot wydarzeń sprawił, że Marlow chcąc, czy nie chcąc musiał wykonać swoje zadanie jako funkcjonariusz prawa, umieszczając za kratkami Kane'go. Czy żałuje? Czy gdyby mógł, postąpiłby inaczej?

Młoda wdowa jako lojalna żona szuka prawdziwego sprawcy kradzieży. Jest przekonana o niewinności swojego męża. Na swojej drodze sprzeciwiają jej się teściowie, którzy nie chcą rozgrzebywać przeszłości. Przyzwyczaili się oni do myśli, że Derek to zrobił i już. Całą swoją obecną miłość przelewają na wnuka, co denerwuje Briannę. Stara się ona to ignorować, chociaż osobiście mnie to wkurzało. Jak mogła przymykać oko na to, w jaki sposób traktowała ją matka męża? Przecież to woła o pomstę! Spychać stare brudy pod dywan, nie szukając prawdziwego winnego. Toż to chodziło o jej syna!

Osobiście byłam zdziwiona końcem utworu odnosząc się do postaci sprawcy. Nie myślałam nawet o tym, co autorka zaserwowała nam – czytelnikom. Tak sprawnie pokierowała akcją, że z trudem było mi się żegnać z bohaterami. Zżyłam się zarówno z młodą wdową, jej synkiem Lucasem jak i Jasonem, który w tej powieści okazał się nie taki znowu winny, jak początkowo myślałam. Za to postać dziadka Dereka, teściów Brianny i współwłaścicieli galerii, w której pracował przed aresztowaniem Kane mocno mną wstrząsnęła.

Uważam, że to dobra książka, w sam raz na wolny wieczór. Zawiera zarówno cząstkę akcji, jak i romansu. Czy powinien czytać ją każdy? To już zależy od was – osobiście jestem zadowolona, że miałam możliwość zapoznać się z tą pozycją.


Ocena: 6/10

piątek, 24 stycznia 2014

GONE: Zniknęli Faza druga: Głód - Michael Grant

Tytuł polski: GONE: Zniknęli: Faza druga - Głód
Tytuł oryginału: Hungry
Autor: Michael Grant
Seria: GONE tom 2
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 544

Od zniknięcia wszystkich powyżej 15. roku życia minęły już 3 miesiące. Kończy się żywność. Każdego przeraża strach o „wypadnięciu” w dniu swoich 15. narodzin. Sam,Astrid i reszta z Perdido Beach staje przed nowymi wyzwaniami – jednym z nich jest zwalczenie plagi zmutowanych robaków, które uniemożliwiają zerwanie plonów z pól. Brat Sama, Caine po powrocie z kopalni stał się inny. Dziwny. Ale nie tylko on. Jest ktoś jeszcze. Ktoś, kto sprawi, że życie w ETAPie stanie się jeszcze bardziej niebezpieczne.
Ciemność jest głodna. Wszystkim zaczyna doskwierać głód. Czy przeżyją ETAP?

To już moje drugie spotkanie z utworem Grant i zapewne nie ostatnie. Styl pisarski tego autora, jest nieoceniony. Prostota słowa, a skomplikowana wręcz niespotykana wcześniej fabuła zasługuje na słów uznania i pochwały. Pomysł, jaki został spisany na tych ponad 500 stronach nie jest banalny. Można rzec, że jest fenomenalny! Jednak znalazło się parę rzeczy, które bardzo mnie denerwowały. Przykładowo w moim wydaniu ukazało się wiele błędów zarówno ortograficznych jak i „pozjadanie” wyrazów. Było to dość uciążliwe, zwłaszcza, że gdy zasiadałam do czytania po dniu pełnym nauki. Nie wiem, czy to wina wydania, czy tłumacza? Kto wie.

Drugiem bardzo rażącym mnie aspektem było zachowanie Sama. Tak, Sama który niby dowodzi całym ETAPem. Wiem, że to wielka odpowiedzialność, jednak w drugim tomie sagi GONE jego bohater wręcz mnie odrzucał. Dużo bardziej polubiłam Quinna, Jake'a oraz Edda. Zbyt mało było scen z Astrid i małym Pette, który zapoczątkował to wszystko.

Wielką odwagą wykazał się w tej części Jake – komputerowy geniusz, który zna się na elekronice i wszystkim, co powiązane ze światem techniki. Jego zachowanie, podejście do sytuacji powinno stać się wzorem zarówno dla Sama jak i jego brata Caine'a.

Oprócz świata po zagładzie, autor poruszył bardzo istotne dla obecnych czasów problemy, jak problemy z odżywianiem mateczki Mary, nie akceptacja osób posiadających moce, głód, dominowanie nad kimś. Problemy tak zwykłe, że nie zauważalne dopóki nie wydarzy się tragedia. W przypadku Mary – nastolatki, która po nadejściu ETAPu zajęła się niemowlakami i dziećmi, które jeszcze nie rozumiały wszystkiego, nadmiar obowiązków przytłoczył ją, a dodatkowo myśli anorektyczne i branie leków skończyłoby się większą tragedią. Liczę, że ten wątek autor rozwinął w dalszej części.

Słowa uznania należą też do chłopaka, który poświęcił się, aby uratować Sama i resztę z kopalni. Niestety nie mogę sobie przypomnieć jego imienia, a książkę już zwróciłam do biblioteki. Jego bohaterski czyn powinien zostać upamiętniony.

Biorąc pod uwagę czyny odwagi czy też skutki zachowań ludzi po nastaniu ETAPu postać Huntera została dość brutalnie potraktowana. Interesująca wydała mi się postać Quinna, który zmienił się od pierwszych dni po zniknięciu wszystkich powyżej 15. roku życia. Spoważniał, rozsądniej podchodził do wydarzeń następujących od nadejścia ETAPu.

Druga faza: Głód to książka dobra i godna polecenia, jednak bohaterzy serii stali się bardziej dziwni, jedni wydorośleli, innych przygniotła fala obowiązków i poddali się. Jednak mam nadzieję, że trzeci tom jest o wiele ciekawszy. A stwierdzam to po tajemniczej końcówce. Dziewczyna pochowana modli się do brata zmarłego, aby ją uratował? Hm... zapowiada się ciekawie.


Ocena: 7/10

niedziela, 5 stycznia 2014

Trzy w jednym

Hej!
Jako, że już jutro kończy się przerwa świąteczna i czas powrócić do codziennych obowiązków ucznia, postanowiłam dziś dodać coś nowego. W tej oto notce przedstawię Wam trzy tytuły, które ostatnio czytałam. Krótko je zrecenzuję, gdyż nie mam zbyt wiele czasu na napisanie dłuższego postu.

________________________________________________________

Tytuł polski: Szczęście w cichą noc
Autor: Anna Ficner-Ogonowska
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 176
Data wydania: 4 listopada 2013
Ocena: 8/10


Wieczór wigilijny, za oknem cisza. Pada śnieg, dom pachnie piernikiem i goździkami, na stole dodatkowe nakrycie, może zaraz ktoś przyjdzie...

To wszystko znajdziecie w najnowszej książce Anny Ficner-Ogonowskiej.

Hania pragnie spędzić wigilię z najbliższymi osobami w swym rodzinnym domu. Chce, by było jak dawniej... Zapowiada się wspaniały czas, pełen miłości, mądrych rozmów, rozkochanych spojrzeń i wyśmienitych dań.

Lektura tej magicznej opowieści, w której tradycja staje się jedną z bohaterek, z pewnością rozgrzeje serca i sprawi, że te Święta, choć obchodzone zimą, będą ciepłe i prawdziwie wyjątkowe.



Idealna książka do czytania w bożonarodzeniowy wieczór; doskonały prezent pod choinkę.

Piękna książka, w której autorka opisuje przygotowania bohaterów z znanej serii trylogii: "Alibi na szczęście" ; "Krok do szczęścia" i "Zgoda na szczęście". Nie czytałam co prawda jeszcze żadnej z wymienionych pozycji i przyznam, że trudno było mi się połapać w niektórych momentach. Przyznać muszę jednak, że lektura książki "Szczęście w cichą noc" idealnie komponuje się z klimatem świąt. To chyba oczywiste, skoro temat to wigilia i święta Bożego Narodzenia.  Spędziłam miły wieczór czytając tą opowieść i nie żałuję. Coś czuję, że gdy tylko przeczytam całą trylogię pani Ficner - Ogonowskiej, to "Szczęście ..." będzie częstą lekturą w świąteczne wieczory. Polecam każdemu, kto kocha klimat świąt.

____________________________________________________

Tytuł: Pocztówka z Toronto
Autor: Dariusz Rekosz
Seria: Niebieskie Migdały
Wydawnictwo: Literacki Egmont
Liczba stron: 144
Ocena: 6/10

Monika uczy się w gimnazjum w niedużym mieście. Nieoczekiwane dołącza do jej klasy Dominik, który przyjechał z Warszawy. Monika zaprzyjaźnia się z nowym, jednak kiedy w szkole zaczynają się dziać niepokojące rzeczy, czuje, że z powodu tej znajomości może wpaść w kłopoty.
Czy dziewczyna da się wciągnąć w nielegalne interesy?
I czy w końcu zwróci uwagę na Włodka – chłopaka, który w każdej sytuacji zjawia się gotowy do pomocy?

Lekka, przyjemna lektura, która w zabawny sposób opisuje temat, którym rok temu żyła cała Polska. Monika to dziewczyna, którą los doświadczył w dość okrutny sposób. Nie poddaje się jednak. Walczy.  Jej postawa pod koniec jest godna pochwały, zaś niektóre jej wyskoki z początku książki wołają o naganne. Co by jednak nie było, to Dariusz Rekosz  z którego utworem spotkałam się po raz pierwszy zaciekawił mnie i mam nadzieję, że kolejne pozycje z serii Niebieskie Migdały także zyskają w moich oczach. Polecić mogę tym, którzy lubią takie zwykłe młodzieżówki.

__________________________________________________________

Tytuł polski: Żądza krwi
Tytuł oryginału: Out of Blood tom 3
Autor: Alyxandra Harvey
Seria: Kroniku rodu Drake'ów
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron:  304
Ocena:  8/10

Łowczyni. Wampir. Uzależniająca miłość.
Hunter Wild, najlepsza uczennica ostatniej klasy Akademii Helios-Ra, otrzymuje zaproszenie na tajną koronację Heleny Drake. Wtedy po raz pierwszy dostrzega różnicę między wampirami, na które trzeba polować, i tymi, które są przyjaciółmi... a może nawet kimś więcej.
Tymczasem studenci Akademii zaczynają padać ofiarą tajemniczej choroby. Hunter, zdumiona, odkrywa, że tylko oszałamiająco przystojny Quinn Drake może jej pomóc ocalić - wrogą mu - Akademię.

                                                                                Kto powiedział, że w ostatniej klasie będzie łatwo?
                                                                                Czy Quinn Drake zdąży ocalić Akademię?


Z serią Kroniki rodu Drake'ów spotkałam się już w 2011 roku, gdy to dopiero rozpoczął się szał na różne nadprzyrodzone stworzenia. Zakochałam się w tych moich wampirach. Solange, Nicholas, Quinn, Sebstian, Connor, Logan, Marcus i Dunkan. Kieran, Hunter, Lucy, Chloe - to są moi ulubieńcy z tej serii. Z ogromną radością czytałam przygody Hunter i Quinn'a. Chcę w najbliższym czasie dokończyć serię, aby móc zrobić na ten temat oddzielny wpis. Kocham tych wampirów - przystojniaków, odważną Lucy - dziewczynę, która nie boi się mieszkać w domu pełnym wampirów, a w dodatku jest w jednym z nich w związku! Wiecie, o kim mówię? 
Hunter Wild to bohaterka pozytywna, jej przemyślenia, dylematy i sposoby szpiegostwa wprawiały moje wargi w uśmiech. Z wypiekami na twarzy śledziłam losy Hunter i Quinna, i nie powiem, chciałabym aby ktoś tak przystojny jak Quinn pojawił się w rzeczywistości, chociaż to marzenie ściętej głowy. 
Polecam serię! Nagłówek z wzmianką o pani Meyer nie kłamie - Alyxandra Harvey napisała o wiele, wiele lepszą serię niż Stephanie Meyer, uwierzcie! Kocham ród Drake'ów i wyruszam na poszukiwanie kolejnych tomów, które już są na rynku wydawniczym. 


To by było tyle - fakt faktem, oprócz tych trzech książek przeczytałam też kilka harlequinów, tylko nie wiem, czy warto tutaj coś o nich wspominać. Może kiedyś.
Pozdrawiam, Macy

Echa pamięci - Katherine Webb

                                                                                  źródło: lubimyczytac.pl Tytuł oryginału : A Hal...