środa, 21 stycznia 2015

[geim] – Anders De La Motte

Tytuł oryginału: [geim]
Tytuł polski: [geim]
Autor: Anders De La Motte
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 406
Cykl: Henryk Pettersson

Wiele zdarzeń, które mają miejsce pozostają niewyjaśnione. Dochodzenia śledczych w większości zatrzymują się w pewnym momencie i nie mają pola manewru. A rodziny i świat chce znać przyczynę katastrof. Do dziś pozostaje niewyjaśniona śmierć księżnej Diany, klątwa rodziny Kennedych. Świat czeka na oficjalne i prawdziwe ogłoszenie przyczyn śmierci tak znanych osobistości, ale nie tylko dotyczy to osób znanych. Z każdego kierunku świata dochodzą do nas informacje o dramatach.  Każdego z nas dotyka różnego rodzaju tragedia. A jeśli wszystko to, co przytrafia się nam, to gra?

[geim] to kryminał szwedzkiego autora Andersa De La Motte. Z informacji na skrzydełku okładki dowiadujemy się, że był oficerem policji, a do niedawna obejmował fotel dyrektora do spraw bezpieczeństwa w jednej z największych firm IT na świecie. Aktualnie pracuje jako konsultant ds. bezpieczeństwa międzynarodowego. Jednocześnie próbuje zaistnieć na rynku wydawniczym za pomocą [geim], swojej debiutanckiej książki. W ciągu dwóch lat oprócz wspomnianej pozycji wydał dwie kolejne części Gry – [buz] i [buble] oraz „Szczątki pamięci”.

Głównym bohaterem powieści jest Henryk HP Pettersson, 30-letni kombinator i próżniak, którego mottem jest bycie numerem jeden. Pewnego dnia znajduje telefon komórkowy i odczytuje wiadomość z ekranu, która zaprasza go do gry. Podczas wykonywania kilku zadań o różnych trudnościach zdobywa punkty, sławę i fanów. Lecz w czasie wykonywania kolejnego zadania zostaje złapany, wszystko się zmienia. Ktoś czyha na życie HP. Henryk próbuje dociec, kim jest jego zabójca, jednocześnie wnikliwie doszukując się informacji, kto jest Przywódcą gry. Oprócz HP, w grę została zaangażowana inspektor Rebecca Normen, której przeszłość jest znana Przywódcy. W momencie, gdy jedno z zadań zagraża życiu jej i jej najbliższym, kobieta postanawia stawić czoło niebezpieczeństwu. Co skrywa mroczna przeszłość Normen? Kto chce zabić inspektor  i HP? Czy to jedna i ta sama osoba?

Zazwyczaj nie sięgam po kryminały. Jednak, gdy w letnie popołudnie byłam w bibliotece i przeglądając półki natrafiłam na [geim] uznałam, że czas poznać nowy gatunek literacki – kryminał. A że autor powieści pochodzi ze Szwecji – tym lepiej. Warto poznawać europejskich autorów, bowiem człowiek powinien być wszechstronnie oczytany. Zabrałam więc książkę do domu i odłożyłam na półkę. Przeleżała kilkanaście tygodni i stwierdziłam, że czas się z nią zapoznać. Przygotowałam sobie kubek herbaty, usiadłam wygodnie przy grzejniku i pogrążyłam się w lekturze.

Wiedziałam, że kryminały są pisane językiem prostym, ale żeby aż tak pospolitym i pełnym wulgaryzmów? Byłam w szoku. Styl pana De La Motte to styl luzacki, prostolinijny, pełny wulgaryzmów. Żałuję, bardzo żałuję, że muszę tutaj to powiedzieć ale – to najgorszy styl pisarki z jakim miałam styczność od początku mojej przygody z czytaniem. Z wielkim trudem przebrnęłam przez tę książkę, chociaż bardzo kuła mnie w oczy gromada przekleństw, sposób myślenia głównego bohatera i te zadania.

Co mi się spodobało w utworze? Fabuła, to po pierwsze. Ciekawy i oryginalny pomysł na książkę. Chyba jeszcze takiej nie czytałam. Filozofia HP została świetnie przedstawiona w powieści, lecz denerwowało mnie nagromadzenie wulgaryzmów – wiem, powtarzam się, lecz muszę to napisać – pod względem słownictwa [geim] wypadł fatalnie.
Przeszłość pani inspektor również zapowiadała się ciekawie – i taka też była. A motyw telefonu komórkowego połączony z teoriami spiskowymi? Świetny.

Podsumowując, książka pod względem fabuły wypadła interesująco. Świetnie wykreowane postaci, drobiazgowy opis przebiegu zadań i trzymający w napięciu etap sytuacji w jakich postawieni byli bohaterzy zasługuje na pochwałę. Jednak język w jakim została napisana powieść pozostawia wiele do życzenia. Ogólnie, gdyby nie zasób słownictwa, który jak na ponad czterysta stron kryminału okazał się tandetny, wszystko było by okay i mogłabym z całą szczerością polecić. Ale nie mogę, dlatego wybór  - przeczytać, nie przeczytać – pozostawiam każdemu z osobna.

Jeśli chodzi o mnie, to przyznam, że zaciekawiła mnie fabuła i z pewnością sięgnę po kolejne tomy powieści. Może akurat autor zmienił swój styl pisania i w kolejnej recenzji będę mogła wam napisać – śmiało, czytajcie kryminały szwedzkie? Kto wie.


Ocena: 4/10


Henrik Pettersson
[geim] [buz] [buble]

3 komentarze:

  1. Słabo wypada. Mi jednak to nie przeszkadza, gdyż ksiązka i tak nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Opis fabuły rzeczywiście intryguje i zachęca, jednak kiedy wokół jest taka różnorodność kryminałów warto trochę powybrzydzać. Wulgaryzmy także bardzo mnie zniechęcają. Było ich dość dużo w "Wołaniu kukułki". Gdyby nie one, książkę oceniłabym jeszcze lepiej, bo książka była naprawdę wciągająca. Nie sądzę, że sięgnę po kryminał szwedzkiego autora. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię czasem sięgnąć po kryminały lub thrillery i z całą pewnością mogę powiedzieć, że nie wszystkie są napisane kiepskim językiem obfitującym w wulgaryzmy (choć i takie oczywiście się zdarzają). Jeśli chodzi o [geim] - faktycznie zapowiada się dość ciekawie, chociaż obawiam się, że język doprowadzałby mnie do szewskiej pasji, gdyż także nie lubię czytać książek "wulgarnych". Póki co rezygnuję z tej pozycji :)

    OdpowiedzUsuń

Echa pamięci - Katherine Webb

                                                                                  źródło: lubimyczytac.pl Tytuł oryginału : A Hal...