Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 sierpnia 2013

Mama, smoczek! - Magda Fres


Tytuł: Mama, smoczek!
Autor: Magda Fres
Wydawnictwo:  Prószyński i S-ka
Liczba stron:  256

Informacja o ciąży może odmienić czyjeś życie. Zazwyczaj wprowadza duże zmiany w życiu kobiety, która nosi pod sercem przez dziewięć miesięcy swoje maleństwo. Przeżywa wtedy wiele momentów zbyt emocjonalnie, jednak większe zmiany następują tuż po porodzie. Mały, żywy człowiek - maleństwo - sprawia, iż za jego życie i bezpieczeństwo odpowiadają jego rodzice. W większości przypadków bardziej angażuje się matka, aniżeli ojciec dziecka. Tylko co wtedy, gdy mama po wielu miesiącach zamartwiania się, czytania różnych informacji, wiadomości, nowinek ze świata smoczków, pieluch, mleczek, kaszek może dostać na ich punkcie bzika? Gdy ciągle martwi się, że to i to jest szkodliwe, a dziecko to lubi? Gdy główkuje, jak tu ochronić swojego szkraba przed zarazkami?

Małgosia właśnie została mamą. Musi stawić czoła nie tylko noworodkowi, ale także mężowi, którego zaczyna podejrzewać o romans. Czeka ją trudny rok - rok radości oraz smutku, obaw, przemęczenia. Niekiedy boleśnie uświadamia sobie, że bycie mamą to nie takie proste. Rola matki to tor, który na każdym zakręcie napotyka przeszkody.Pragnąc się wyżalić, Gosia zaczyna pisać swój intymny dziennik, w którym to zapisuje ważne informacje o zaletach i wadach na przykład szczepionek, kaszek, smoczków, a także powierza mu swoje zmartwienia. Jakie one są? Czy mąż Małgosi faktycznie ma romans? Jak sobie poradzi Gosia w roli mamy? Co sprawiło, że początkowo Małgosia bała się zostać matką? Jakie to było wydarzenie? Przekonajcie się sami!
Magda Fres mieszka w Katowicach. Ukończyła psychologię na Uniwersytecie Śląskim oraz gender& culture studies w Central European University w Budapeszcie. Opublikowała ponad 30 artykułów naukowych i publicystycznych. Jest autorką powieści " Do piekła kuchenną windą" oraz " Bulgar". Publikowała w "Zadrze"," Migotaniach  przejaśnieniach", pisze bloga w domenie Parnas.pl. Uczyła angielskiego metodą Callana, wykładała psychologię ciała na Uniwersytecie Jagiellońskim. Prowadzi warsztaty psychologiczne dla kobiet.
Mama, smoczek! to według mnie zwykły dziennik kobiety, która myślała, ze jest łatwo urodzić dziecko i wszystko jest cacy. Jednak, gdy wczytywałam się w treść, momentami łapałam się za głowę. Niektóre tematy, które zostały poruszone, bywały tak pstre, aż nachodziła mnie ochota, by rzucić książką o łóżko i nie patrzeć na nią. Błagam, widoczny bałagan w pokoju dziecka to przecież norma. Sama w domu mam małe dziecko ( urodził mi się brat pod koniec lutego) i wiem, że bardzo trudno utrzymać czystość w pomieszczeniu, gdzie ciągle trzeba zajmować się małym dzieckiem. Opiekując się nim, widzę, co i jak należy robić, by mu nie zaszkodzić. A tytułowa Mama momentami stawała się tak obrzydliwie irytująca, że nie dało się tego znieść. Okej, żaliła się, że ma zbyt mało czasu dla siebie od czasu narodzin swojego dziecka. Ale przecież wiedziała na co się decyduje, zachodząc w ciążę. Sama przyznawała, że skończyła studia, zdobyła tytuł doktora, jednak wydaje mi się, że przez swoje matkowanie i zamartwianie się, stała się zrzędą. Ciągle, co kartka to coś o ekologicznym jedzeniu, a to taka kaszka na bazie tego, tego i owego, a to to nie wskazane, bo zawiera jakieś makro... coś tam. Siedziała w wolnym czasie ( a mówiła, że go nie ma!) na przeróżnych forach lub czytała poradniki "znawców" od maleństw. Zamiast to kogoś się poradzić doświadczonego - sąsiadki, mamy, teściowej czy też której koleżanki to ona uparcie wierzyła w te wszystkie wymysły specjalistów. Phi! Gdyby tak robiła każda matka - Polka, to społeczeństwo nasze byłoby bardzo dziwne, dziwniejsze pewnie nawet od tego obecnego. Aczkolwiek, żeby nie było, to Małgosia zasługuje na kilka maleńkich plusików. Po pierwsze, spodobało mi się to, iż robiło się jej przykro na widok dziecka sąsiadki, która karmiąc piersią, trzymała maleństwo jak najdalej od siebie. Taki typ matki osobiście mnie wkurza. Sama niedawno byłam świadkiem takiej sytuacji- dziecko kilkumiesięczne wypluło ślinkę i pociekła aż na rękę matki, która notabene trzymała to dziecko na rękach, a ona (matka) wyskoczyła z tekstem:" I widzisz, coś narobił?! Obśliniłeś mnie, a ja dopiero wyszłam od kosmetyczki!" Gdy to usłyszałam, myślałam, że podejdę i zrobię coś tej mamuśce. Paznokcie ważniejsze od własnego dziecka?! Serio?             Po drugie ujęła mnie tym, iż dbała, by jej syn Rumpel (co to za imię?!) od pierwszych dni życia zaznajamiał się z książkami, obrazkami. Jeszcze pewnie kilka plusów by się znalazło, jednakże na chwilę obecną ciężko mi przytoczyć coś sensownego. 
Pozycję czytało mi się trudno, czego dowodem jest mój długi wywód widoczny u góry. A sądziłam, że będzie to lektura lekka i przyjemna, która podsunie mi kilka wskazówek, co do opieki nad braciszkiem. Widocznie tym razem się pomyliłam. 
Czy polecam? Hm... Powiem tak ( a raczej napiszę). Mama, smoczek! mi nie przypadła do gustu, ale nie zabronię jej czytać nikomu, gdyż to tylko moja opinia na temat tej książki. Zawierała m.in. zbyt wiele informacji o żywności ekologicznej ( a przed ciążą Małgosia nie patrzyła, czy coś jest zdrowe, czy nie).  Ale jeśli ktoś, pomimo mej krytyki zechce ją przeczytać, to proszę bardzo.
Ocena: 5/10 

piątek, 19 lipca 2013

A teraz śpij - Liane Moriarty

Tytuł: A teraz śpij
Tytuł oryginalny: The hypnotist's love story
Autor: Liane Moriarty
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 504


Zerwanie dla wielu par bywa bolesne. Niektórym trudno jest się pogodzić z brutalną rzeczywistością. Fakt, niekiedy moment zakończenia związku staje się tragedią dla jednej z połówek. To jednak nie pozwala na zejście na trudną drogę i stania się stalkerem. Według wikipedii stalking to "złośliwe i powtarzające się nagabywanie, naprzykrzanie się, czy prześladowanie, zagrażające czyjemuś bezpieczeństwu".  Zachowywanie się w tak okrutny sposób wobec swoich byłych jest dosyć idiotyczne. Postępowanie takie jest karalne, jednak to nie powstrzymuje stalkerów przed tymi krokami.


Ellen O'Farrell to kobieta po trzydziestce, która spełnia się zawodowo, zajmując się hipnoterapią. Za pomocą portalu randkowego poznaje Patricka, z zawodu geodetę. Jest nim oczarowana i bez chwili wachania zakochuje się w nim. Ich trzy miesięczny romans niesie za sobą skutki w postaci ciąży. Nie przeszkadza jej fakt, iż Patrick wychowuje samotnie syna Jacka ze swojego pierwszego małżeństwa. Dodatkiem do tych dwóch bohaterów staje się Saskia - była Patricka, która wciąż nie może pogodzić się ze stratą geodety i jego syna, mimo że od ich rozstania minęło już 3 lata. Saskia posuwa się do wielu mocnych kroków. Przykładowo jezdzi wszędzie za Patrickiem, włamuje się do jego domu, do domu Ellen. Jednak miarka się przebiera gdy włamuje się do domu Ellen i powoduje wypadek Jacka oraz swój. Efekty tego poznacie czytając lekturę.


Początkowo gdy zaczynałam czytać, pomyślałam sobie, że to zwykły romans. Jednak po połowie książki pojęłam sens fabuły. Autorka chciała nam ukazać życie osoby nękanej oraz nękającej. Wyszło jej to niezle, jednak mam wielki żal do pani Moriarty. A mianowicie chodzi o to, jak przeskakiwała z perspektywy Ellen na Saskii lub odwrotnie. Bywało to męczące. Szczególnie w czasie pierwszych rozdziałów. 


Styl pisarki jest prosty. Pełen opisów, ale nie zabrakło również dialogów. Wielki plus dostaje pisarka za złote myśli na początku każdego rozdziału. Wprawiało to w bardzo dobry nastrój. Duża ilość cytatów wypisałam sobie, do swojego projektu. Ciekawie ukazano postępowanie Ellen w stosunku do zmarłej żony Patricka oraz stosunek Jacka do Saskii. 


Saskia według mnie została bardzo zle potraktowana przez los, jednak nic nie usprawiedliwia jej zachowania. Postąpiła bardzo, bardzo chaniebnie. Najpierw śledziła Patricka i Jacka, potem zaczęła również chodzić za Ellen i nachodzić rodziców geodety. Przesyłała listy, prezenty, kwiaty, a także nękała go telefonami. Jej zachowanie było wredne nawet wobec znajomych - zrezygnowała ze spotkań z nimi na cel śledzenia swojego byłego. 


Sięgając po książkę na półce w bibliotece myślałam, że to prosta i lekka komedia romantyczna. Stwierdziłam to na podstawie okładki. No bo, co mogłam sobie pomyśleć o dziewczynie siedzącej na pomoście i spoglądającej w dal? A jednak fabuła okazała się zupełnie inna. I to również dało plus.


Książkę polecam tym, których nie odstrasza typowe love story w tle z czarnym charakterem. Nie jest to lektura na jeden wieczór, mimo to potrafii wypełnić wolny czas. Choć jednak myślałam, że będzie tutaj ukazane więcej informacji o hipnozie.


Ocena: 8/10


________________________________________________________________________
I jak wrażenia? Muszę się pochwalić - dostałam pierwszą propozycję recenzji książki młodej debiutantki z Polski. Recenzja jej powieści najwcześniej w niedzielę. 

Pozdrawiam. 

PS Mogą pojawić się literówki, gdyż nie sprawdzałam tekstu pod względem ortografii. 


poniedziałek, 8 lipca 2013

Jak z obrazka - Jodi Picoult

Tytuł: Jak z obrazka
Tytuł oryginalny: Picture perfect
Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 360

Różne są skutki miłości. Jedne dobre, inne złe, a jeszcze inne bolesne. A wszystko zaczyna się tak niewinnie. Dwie dusze spotykają się, zaczyna wytwarzać się między nimi chemia i po upływie czasu wyznają sobie miłość, dochodzi do zaręczyn i wreszcie ślubu. Dla nowożeńców każda wspólnie spędzona chwila to moment niezapomniany. Potem wszystko staje się rutyną. Jednak gdy w związek wkroczy agresja, brutalność - każdy gest kata w kierunku ofiary staje się sygnałem ostrzegawczym. Osoby bite są w ciągłym strachu - nie znają ani dnia, ani godziny, kiedy zostaną zranione.

Główna bohaterka "Jak z obrazka" Cassandra Barrett jest antropologiem, która w czasie jednych ze swoich wypraw naukowych poznaje przystojnego, uwodzicielskiego, sławnego Alexa Riviersa. Ich uczucie szybko zostało sformalizowane i - dla osób postronnych - żyli w bajce. Jednak nikt nie wiedział o mrocznej stronie Alexa, które sprawił, że jego żona się go bała. Po jedynym z jego ataków Cassie uciekła z domu i znalazła się na cmentarzu. Gdy została znaleziona przez policjanta Willa, straciła pamięć. Powróciła do Alexa, ale gdy przeszukiwała swoją garderobę, znalazła coś, co sprawiło, że pamięć jej wróciła. I kiedy przypomniała sobie wszystko, postanowiła uciekać po raz kolejny. Bo tylko w ten sposób mogła być bezpieczna. Ale czy Alex ją znalazł? Czemu uciekła? Co takiego robił jej mąż? Czy Will jest kimś ważnym w jej życiu? Dowiecie się czytając "Jak z obrazka".

Po raz pierwszy miałam okazję poznać Jodi Picoult, która zachwyciła mnie swoim stylem pisania. Autorka pochodzi z Nowego Jorku. Napisała już wiele książek, których sukces stał się tak ogromny, iż przyznano im etykiety bestsellerów.  Swój warsztat pisarki rozpoczęła rozwijać już w wieku 5 lat. Pózniej stworzyła dwa opowiadania, które zostały umieszczone w Seventeen magazine. Studiowała na uniwersytecie Priceton, jednak tytuł magistra zdobyła na Harvard University. Wraz z mężem i trójką dzieci mieszka w Hanover w New Hampshire. Łącznie jej powieści rozeszły się już w nakładzie ponad 14 milionów egzemplarzy na całym świecie.

Jakie wrażenie wywarła na mnie książka? Początkowo było nawet, nawet, jednak potem wszystko stało się nudne. Dopiero, gdy zaczęły się wzmianki o wybuchach Alexa, akcja nabrała tempa. Od tego momentu do końca utworu czytałam, ciekawa zakończenia. Nie jestem wcale nim zdziwiona, choć przed jego poznaniem, myślałam, że Cassie postąpi inaczej. Szkoda mi jedynie owocu ich "miłości". Biedny maleńki bobasek. Do grona osób, których ciężko mi było pożegnać zalicza też się Will i Sydney - ta dwójka na bardzo długo pozostanie mi w pamięci.

Styl pisania jest prosty. Autorka nie zagłębia się w jakieś trudniejsze tematy. W interesujący sposób przedstawia historię po części toksycznej miłości pani antropolog i sławnego aktora. Ukazała sytuacje, jakie są często odgrywane w naszym otoczeniu, nawet, jeśli nie mamy o nich pojęcia. Pokazała, jak zła i toksyczna jest chęć posiadania kogoś jedynie dla siebie i tylko dla siebie.

Alex Rivers był dla mnie od pierwszych wzmianek bohaterem negatywnym. Miałam przeczucie, że jest zły, że jego rola męża to też gra. Ogólnie całego jego życie to jeden wielki plan zdjęciowy, a przeszłość to ciemna strona jego osobowości. Nie wierzyłam, gdy jego żona opisywała go jako czułego, kochającego kochanka, który zawsze wie, jak ją zadowolić. Powodował, iż nabierałam nienawiści do facetów. Jednak gdy na scenę wkroczył Will, od razu zmieniłam zdanie.

Cassie po mimo swoich lekkich błędów, wykazała się ogromną odwagą. Przerwała koszmarny, bolesny związek ze względów osobistych. To jak w końcówce przedstawiła mediom swoje trzyletnie życie małżeńskie z Riversem zaimponowało mi.

Podsumowując, Jak z obrazka wywarła na mnie wielkie wrażenie. Pisarka tą powieścią zachęciła mnie do poznania jej innych pozycji, do których chętnie sięgnę.  Ta lektura to przedstawienie życia osób bitych i bijących, których jest zbyt wiele na tym świecie. Nie bójmy się wyciągnąć pomoc do  tych, dla których stanie się ona jedynym ratunkiem.

Ocena: 10/10

________________________________________________________________________

Jak oceniacie moje recenzje? Staram się je tworzyć w każdym wolnym czasie, którego niestety nie mam zbyt wiele. Ale spokojnie - będę dalej  pisała i liczę, że pomożecie doskonalić mój warsztat pisarki. 

Echa pamięci - Katherine Webb

                                                                                  źródło: lubimyczytac.pl Tytuł oryginału : A Hal...