czwartek, 25 czerwca 2015

Michael Vey. Więzień celi 25 - Richard Paul Evans

Tytuł oryginału: Michael Vey. The Prisoner of Cell 25
Tytuł polski: Michael Vey. Więzień celi 25
Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 400
Seria/Cykl: Michael Vey

Podczas jednych z wypraw do biblioteki trafiłam na książkę o nietypowej okładce, bowiem przyciągnęła ona moje spojrzenie spośród wielu innych pozycji. Nie namyślając się długo, wypożyczyłam. I tak sobie czekała u mnie na półce, aż w czasie pakowania się do szpitala, postanowiłam, że po nią sięgnę. Czy mądrze zrobiłam?

Jestem MICHAEL VEY.  
Jestem więźniem samego siebie. To moja historia. Może trochę dziwna, lecz moja. Mam 14 lat i jestem zwyczajnym nastolatkiem jakich wielu. Jak ty i twoi rówieśnicy. Czasem zwracam na siebie uwagę przez moją chorobę – zespół  Tourette’a – spokojnie, da się z tym żyć! Mam w sobie coś jeszcze – prąd elektryczny. Nie wszyscy o tym wiedzą. To czyni mnie wyjątkowym. Z tego właśnie powodu ktoś stara się mnie złapać.

Z tyłu okładki widnieje napis, iż jest to „bestsellerowa powieść przygodowa o nadziei, lojalności, odwadze i miłości syna do matki”.  Fabuła tej pozycji również brzmiała zachęcająco. Jednak w rzeczywistości okazało się, że ponad połowa treści to nudne opisy przygód nastolatków obdarzonych nadludzkimi mocami. Zapoznając się z treścią fabuły, sądziłam, iż będzie to powieść prowadzona w narracji pierwszoosobowej, a tu okazało się inaczej. Moim zdaniem jest to wielki błąd autora, gdyż mieszanie różnych narracji powodowało, że akcja zamiast przyspieszać i trzymać w napięciu czytelnika, stawała się bardziej monotonna. Ponad połowa książki to dialogi bohaterów, które wiele nie wnosiły do akcji. Owszem bywały momenty, które powodowały dreszczyk emocji, ale zaraz były spowalniane długimi, niekończącymi się opisami.

Nie mogłam początkowo wciągnąć się w treść tej książki. Zaczęłam ją czytać w szpitalu, ale dosłownie po czterdziestu stronach wymiękłam. Dopiero dzisiaj, gdy już wróciłam do domu, dałam tej powieści drugą szansę. I cóż… Szkoda mi tylko czasu, który poświęciłam na tą pozycję. Okazała się totalnym niewypałem, choć muszę przyznać, że końcowe sceny zapowiadały się całkiem, całkiem. Nie sądzę, bym kiedykolwiek sięgnęła jeszcze po powieść z podobną fabułą.

Sam autor ogromnie mnie zawiódł. Czytałam wcześniej kilka jego powieści i przy żadnej tak się nie wynudziłam, jak przy „Michael Vey: Więzień celi 25”. Nie wiem czym to zostało spowodowane. Może tym, iż od bardzo dawna nie sięgałam po literaturę młodzieżową? Nie mam pojęcia. Niemniej jednak osobiście nie chcę nikomu zabraniać przeczytania tej pozycji. Dla mnie okazała się niewypałem, ale kto wie, może komuś przypadnie do gustu? Dlatego też mimo wszechobecnej nudy, za samą próbę rozwinięcia akcji i prześliczną okładkę, której szkoda mi do tak marnej fabuły, powieść zyskuje u mnie poniższą ocenę, taką a nie inną.


Ocena: 3/10

*******
Wróciłam już ze szpitala, kończę ten rok szkolny i oficjalnie wracam do blogowania. 

poniedziałek, 18 maja 2015

Jak to z tym czytaniem było ...


Swoją przygodę z książkami rozpoczęłam w drugiej bądź trzeciej klasie podstawówki. To wtedy zaczęłam czuć się odrzucona przez grupę rówieśników. Dlatego też żeby nie spędzać przerw siedząc i wyglądając za okno, pewnego dnia poszłam do biblioteki szkolnej. Spacerując po dość małej jak na bibliotekę sali pośród regałów, przeglądałam co by tutaj wybrać. I o ile mnie pamięć nie myli, moja pierwsza książka, którą przeczytałam dla siebie samej , nosiła tytuł "O psie który jeździł koleją".
Później poszło już z górki. Przeczytałam chyba z 2/3 biblioteki szkolnej jeśli chodzi o literaturę baśniowo - fantastyczną.

Moje czytelnictwo na większą skalę rozwinęło się w gimnazjum. Jako, że jestem osobą nieśmiałą, która walczy z tą częścią siebie, książki stały się moimi przyjaciółmi. Mówię serio. Książki przebywały ze mną wszędzie, gdzie bym się nie udała, to zawsze, zawsze musiałam wziąć ze sobą egzemplarz.


Gdy rozpoczęłam naukę w liceum, moi papierowi przyjaciele, co mówię z żalem, niestety zostali odsunięci przeze mnie na drugi plan. Niby w pierwszej klasie miałam wiele przeczytanych pozycji, ale odkąd poszłam do drugiej klasy, doszły mi rozszerzenia, masa nauki, a do tego problemy zdrowotne, zostałam zmuszona do porzucenia swojej największej pasji, jaką jest niewątpliwie czytanie. Możliwe, że już niedługo, gdy tylko zaliczę wszystko do dziesiątego czerwca, powrócę na bloga. Lecz pewnie nie na długo, bowiem od drugiej połowy czerwca idę do szpitala, więc znowu nie będę miała możliwości korzystania z laptopa. Chociaż może będę? Sama jeszcze tego nie wiem.

Powracając do tematu, czytanie nadal jest moją największą pasją i staram się czytać, gdy tylko mogę. Jednak bardzo dużą część dnia zajmuje mi szkoła, dojazdy do miasta i powroty do domu, plus potrzebuję też czas dla siebie i rodziny, zatem ostatnio czytam jedną książkę przez około tydzień lub więcej. Nie licząc lektur, które chcąc - nie chcąc czytać muszę.

Boli moją duszę jedynie to, że nie mogę sobie kupić własnych pozycji, by mieć je u siebie na półce. Ale od czego są biblioteki, prawda? Na chwilę obecną jestem zapisana do sześciu lub siedmiu bibliotek, w tym czterech w mieście w którym się uczę. A duża ilość bibliotek wynika z tego, że nie każda z nich posiada wszystko to, co mnie interesuje.

Podsumowując, czytanie od dziesięciu lat towarzyszy mi w życiu. Mam w tym momencie na myśli czytanie książek  :) Nie mam jakiś specjalnych upodobań co do treści książek. Preferuję zarówno fantastykę, literaturę zagraniczną, literaturę polską, współczesną, różnego rodzaju biografie (o ile są to biografie osób, które zyskały w moich oczach uznanie),  kryminał a także dobre poradniki. Nie mam wybranego gatunku jeśli o to chodzi. Często czytam książki, których fabuła mnie zaintryguje albo o których słyszałam wiele dobrych słów.Dlatego też lubię zaglądać na blogi innych książkoholików, bowiem po mimo mojej list książek, która się nie kończy, pragnę nadal dodawać nowe pozycje. Także jeśli nie zostawiam u Was komentarzy, to nie znaczy, że nie czytam Waszych wpisów. Czytam je, ale najczęściej na telefonie, a wtedy trudno jest mi napisać komentarz, gdyż mój telefon miewa wahania nastrojów, jak to określam to znaczy, czasami zawiesza się bez powodu lub wyłącza się w momencie gdy piszę coś ważnego. Zatem obiecuję, że gdy tylko znajdę czas by po komentować Wasze blogi, uczynię to z największą radością.

środa, 22 kwietnia 2015

Zapowiedzi kwietniowo-majowe

W wolnych chwilach, zaglądam na strony wydawnictw aby zapoznać się z nowościami, które niedługo pojawią się na rynku wydawniczym. Pod koniec kwietnia i na przełomie maja będzie miało miejsce kilka interesujących premier, zatem uznałam, iż czas podzielić się z Wami tym, co mnie bardzo zaciekawiło. 


KATARZYNA MICHALAK - NIE ODDAM DZIECI!
Najmocniejsza powieść Katarzyny Michalak. Roztrzaskuje serce na kawałki, wzbudza skrajne emocje, wzrusza do łez. A przecież ta historia może się przydarzyć każdemu…
Michał Sokołowski, młody i utalentowany chirurg oddany swojej pracy, nie zauważa momentu, w którym staje się ona ważniejsza niż rodzina. Dopiero gdy jego ukochana żona i najmłodszy synek giną pod kołami rozpędzonego samochodu, Michał zrozumie, co tak naprawdę jest ważne. Za późno…
Ale to nie koniec jego tragedii. Los bywa okrutny, a ludzie jeszcze bardziej. Pogrążonego w rozpaczy mężczyznę czeka jeszcze jeden cios, który spadnie z najmniej spodziewanej strony.
Zrozpaczony ojciec musi podjąć o desperacką walkę o prawa do opieki nad pozostałymi dziećmi i stawić czoła nie tylko wymiarowi sprawiedliwości, ale i tym, którzy powinni stać po jego stronie.
Michał musi znaleźć w sobie siłę, by wykrzyczeć: Nie oddam dzieci! Albo… utraci je również.
Tę powieść musisz przeczytać…
Ta historia może zmienić Twoje życie…
Ten dramat może się rozegrać tuż obok Ciebie…
Dramatyczna, wstrząsająca i do bólu prawdziwa – oto długo oczekiwana książka Katarzyny Michalak z obyczajowej „serii z czarnym kotem”.


MERCEDES SALISACHS - WYGNANA KRÓLOWA

„Trzeba tak iść przez życie, jakbyśmy stawiali kroki ślizgając się na zbyt gładkiej powierzchni”, uprzedzała mnie moja matka chrzestna, kiedy jeszcze byłam bardzo młoda.
Miała rację.
Tylko raz dałam się wyprowadzić z tej wyćwiczonej równowagi. Prawdę mówiąc, cena, jaką zapłaciłam za to, że tak sobie pofolgowałam, była bardzo wygórowana…

Wiktoria Eugenia, młodziutka wnuczka królowej Wiktorii, traci głowę dla króla Hiszpanii. Mimo ostrzeżeń ojca decyduje się pójść za głosem serca. Jednak w dniu ślubu o mało nie pada ofiarą zamachu, a jej małżeństwo szybko znajduje się w cieniu choroby dzieci. A to nie wszystko – historia szykuje królowej niespodziankę, na którą nikt nie jest przygotowany… 





MAGDALENA WITKIEWICZ - MORALNOŚĆ PANI PIONTEK
Gertruda Poniatowska, de domo Piontek, to ekscentryczna kobieta, harpia i pirania, od której chcą trzymać się z daleka ci, których chciałaby mieć blisko. Bardzo blisko.
Pani Poniatowska pija kawę tylko z porcelanowych filiżanek, uwielbia drogie buty na obcasie. Szpilki od Louboutin planuje założyć do trumny. Wszystko w jej życiu przebiega zgodnie z planem.
Augustyn Poniatowski to 35 letni ukochany synek pani Gertrudy. Pani Poniatowska za nic nie pozwoli na to, aby usidliła go jakaś „lafirynda”. O, nie! Zbyt dużo w niego zainwestowała.
Innego zdania jest ojciec Augustyna, pan Romuald. Ale jego zdanie się nie liczy.
Pewnego dnia Augustyn podejmuje desperacką decyzję - wyprowadza się od mamy! I to natychmiast. Wynajmuje mieszkanie od uroczej pani Halinki. Bardzo uroczej. I bardzo zapobiegliwej. Starsza pani owo lokum wynajmuje także niejakiej Anuli, studentce, świeżo po zawodzie miłosnym, nagle pozbawionej pokoju w akademiku. W małym mieszkanku przetną się drogi młodej dziewczyny, ambitnego Augustyna i jego sympatycznego przyjaciela podrywacza, Cyryla. Romantyczna komedia pomyłek w najlepszym stylu Magdaleny Witkiewicz, specjalistki od szczęśliwych zakończeń.



JOANNA GLOGAZA - SLOW FASHION
Slow fashion czyli zakupy z głową
Zmień nie tylko swoją szafę, ale też sposób myślenia o modzie i stylu, o ubieraniu się i wydawaniu pieniędzy. 
Zamień przypadkowe ciuchy na wyjątkowe i niepowtarzalne ubrania.
Poznaj sekrety porządkowania szafy i radzenia sobie z nadmiarem ubrań.
 Naucz się zaplanować udane zakupy i rozpoznać ubrania dobrej jakości
.Zbuduj luksusową garderobę, nie wydając więcej niż dotychczas.
 Dowiedz się, jak dbać o ubrania, aby przedłużyć trwałość ulubionego swetra 
Wypracuj swój własny, zindywidualizowany styl, bo przecież nie wszystkie musimy nosić paski i nie każdej z nas dobrze jest w czerni!





A czy Wy lubicie przeglądać zapowiedzi? Widzicie coś tutaj dla siebie?

Zachęcam do głosowania w sondzie na górze po lewej stronie! 

środa, 1 kwietnia 2015

Podsumowanie miesiąca #3


Trzeci miesiąc roku 2015 właśnie stał się przeszłością. I takim oto sposobem pierwszy kwartał tego roku za nami. Teraz przed nami Wielkanoc. Ale zanim zaczniemy piec mazurki, babki i malować jajka, zapraszam na podsumowanie marca.

Przeczytałam 13 książek.
Dodałam 1 recenzję.
Inne: Filmowo
         Tak dużo książek, tak mało czasu
         Podsumowanie lutego
Przeczytane pozycje:
1. Był sobie książę - Rachel Hauck
2. Dramat katyński - Czesław Madajczyk
3. Jesteś tylko mój - Joanna Sykat
4. Kopciuszek na pustyni - Natasha Oakley
5. Przypadkowy milioner -Gail Dayton
6. Miłosna magia - Linda Conrad
7. Nie-boska komedia - Zygmunt Krasiński
8. Nowy wizerunek - Jackie Braun
9. Porzucony ojciec - Kelly Jamison
10. Sekret milionera - Ryanna Corey
11. Śluby panieńskie - Aleksander Fredro
12. Trafny wybór - J.K.Rowling
13. Weekend w tropikach - Emma Darcy

W wyniku masy sprawdzianów i konkursu historycznego, czytanie zeszło w minionym miesiącu na drugi plan. Owszem, podczas pisania pracy na konkurs, czytałam potrzebne lektury, których jeden z tytułów jest zamieszczony wyżej.Jednak nie znalazłam więcej czasu by poznać inne lektury ze stosu.
Lecz można się domyśleć,że skoro idzie kwiecień, a wolne zbliża się coraz większymi krokami, więc pewnie będę miała więcej czasu dla bloga i na czytanie.

Czy macie jakieś propozycje, co do postów? Dajcie znać :)
Pozdrawiam, Macy

niedziela, 29 marca 2015

Trafny wybór - Joanne Kathleen Rowling

Tytuł oryginału: The Casual Vacancy
Tytuł polski: Trafny wybór
Autor: Joanne Kathleen Rowling
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 512


Śmierć jednej osobistości, zajmującej ważne stanowisko w lokalnej społeczności może stać się okazją do ostrej rywalizacji. Nieczysta gra o wolne miejsce w obrębie władz lokalnych może doprowadzić do odkrycia wielu brudnych spraw. I tak też się dzieje, jeśli kandydaci nie są tak prawdomówni, jak się wydaje.

Barry nie żyje. Ta wiadomość wstrząsnęła całym miasteczkiem Pagford. W radzie miejskiej powstaje tym samym wakat na stanowisko radnego. Każdy z mieszkańców pragnie objąć tę funkcję. W obliczu kampanii wyborczej na światło dzienne wychodzą szokujące informacje dotyczące głównych kandydatów. Kto w końcu zostanie nowym radnym Pagford?

Joanne Kathleen Rowling chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Jak już wspomniałam kilka wpisów temu zawdzięczam tej kobiecie bardzo wiele. Autorka po skończeniu serii o słynnym czarodzieju postanowiła napisać powieść dla dorosłych. „ Trafny wybór” to jej debiut, jeśli chodzi o rynek wydawniczy adresowany do starszych czytelników. Jak do tej pory pisarka wydała dwie książki dla dorosłych pod pseudonimem Robert Galbraith: Wołanie kukułki i Jedwabnik.

„Trafny wybór” to powieść niezwykle trudna. W książce zawarte jest tyle wątków, że ciężko jest się w nich połapać. Główny wątek to śmierć Barry’ego. Lecz wydaje mi się, że gdyby Rowling zamiast tworzyć wiele wątków pobocznych jak ambicje politycznego przewodniczącego rady, powieść zyskałaby większą popularność. Czytałam ją długo bo aż miesiąc. I szczerze, nawet gdybym miała więcej czasu, czytałabym ją pewnie jeszcze dłużej. To wbrew pozorom trudna książka, a problem jednej z postaci naprawdę bardzo mnie zaciekawił. Gdy poznałam zakończenie losów tej osoby, byłam bardzo, bardzo zła na autorkę. Jak mogła nie rozwinąć akcji z tą postacią jeszcze bardziej??

Ogólnie jak na książkę o tak dużej liczbie stron, powieść wydała mi się zbyt przesycona. Osobiście sądzę, że Rowling popsuła fabułę wplatając do głównego problemu wiele wątków pobocznych. Śmiało mogła rozwinąć problem Barry’ego i Kristen oraz wakatu w radzie, bez potrzeby dodawania kolejnych.

Problemy poruszone przez Rowling były tak liczne, że gdybym miała odnieść się do wszystkich wątków, prawdopodobnie pisałabym o nich z tydzień. Denerwował mnie istotny fakt – przedstawiciel rady miejskiej, otyły i dość apodyktyczny starszy mężczyzna był tak podły, że uważał się z ósmy cud świata i śmiał oceniać ludzi po samych ogólnikach. Dodatkowo jego przyjaciółka i żona były tak komiczne, że pewne fragmenty dotyczące tych kobiet pomijałam. Bo ile razy można ciągle czytać o zazdrości? Albo Colin – jeden z kandydatów, który na siłę starał się upodobnić do zmarłego, choć – jak się okazało – nie był tak święty jak się wydawało. Jego postawa względem rodziny zasługuje na ogromną krytykę.

Pozostali bohaterowie jak synowie kandydatów, ich żony i znajomi byli tak irytujący, że często przerywałam czytanie w połowie rozdziału. Serio, tak denerwowały mnie ich postaci, że uważam za cud, iż dokończyłam czytanie tej książki. Tak naprawdę akcja powieści rozpoczyna się na koniec, ale to też tylko na chwilę. Bo gdyby autorka skupiła się na jednym maks trzech wątkach, treść powieści wyszłaby dobrze. Ale z taką ilością problemów, powieść otrzymuje ode mnie wielki minus.

Rowling pisze dobrze. Ba! Dzięki jej słowom moje dzieciństwo było pewne magii. Ale „Trafny wybór” autorka popsuła całkowicie. I zupełnie nie rozumiem, dlaczego tak wiele osób zachwyca się tą pozycją. Osobiście nie polecam, ale też nie odradzam – czy zapoznacie się z tą lekturą, to zależy wyłącznie od Was. Jako czytelnik odebrałam wrażenie, że powieść była pisana pod ogromną presją i pisarka pisała to tylko by wydawca mógł wydać książkę jak najszybciej. Jednakże jestem ciekawa kolejnych historii spod pióra pani Rowling, zatem pewnie niedługo sięgnę po inne jej utwory.

Ocena: 3/10

_______________


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania 52 książki – 2015 rok.

sobota, 14 marca 2015

Filmowo

Często zanim przeczytam jakąś książkę, dowiaduję się o tym, że na podstawie danej powieści powstał film. Tak było w przypadku serii o Harrym Potterze, Igrzyskach Śmierci, Niezgodnej, Lotu nad kukułczym gniazdem, Kamerdynera i wielu innych książek, których jeszcze okazji przeczytać nie miałam. Podobno spora część filmów na podstawie książki pozwala ukazać i bardziej poruszyć odbiorcę w najbardziej ważnych momentach. A czy tak jest na prawdę?


Ostatnio wraz z klasą w ramach zastępstw zaczęliśmy oglądać różne filmy, by - jak mówią nauczyciele - "mieć później kontekst do matury ustnej/pisemnej". Na początku oglądaliśmy "Lot nad kukułczym gniazdem". Jako jedna z nielicznych nie rozumiałam odniesienia treści filmu do tytułu, lecz po głębszej dyskusji z koleżankami  zrozumiałam go. 


Podobnie było z filmem "Wielki Mike" w którym role główne zagrały takie gwiazdy jak Sandra Bullock, Quinton Araon - odtwórcy głównych ról. I przyznam się szczerze, że nie miałam możliwości obejrzenia go w całości, co na pewno nadrobię w wakacje. Uważam bowiem, że ten film będący oparty na prawdziwej historii amerykańskiego futbolisty Michaela Ohera. Wielokrotnie byłam pozytywnie zaskoczona grą aktorską, lecz najbardziej podobał mi się sposób w jaki film oddaje relacje między ludzmi o różnych kolorach skóry. Nie jestem rasistką - żeby nie było. Po prostu ten film pokazuje, że to iż człowiek ma inny kolor skóry i jest trochę inaczej zbudowany nie przekreśla go od razu. Amerykanie, według mnie to naród, który akceptuje ludzi zarówno pod względem koloru skóry jak i tuszy. Ale nie tylko - historia Ohera pokazuje, jak ludzie o różnych aspiracjach odnajdują się w trudnych momentach swego życia i jak wpływ rodziców - niezależnie czy są to biologiczni czy adopcyjni - działa na młodych ludzi, którzy wkraczają w dorosłość. 
Nie chcę zbyt dużo spoilerować, zatem nie traktujcie tego jako recenzji. To tylko kilka zdań, na które według mnie zasługuje ten film.


Jeśli chodzi o filmy o tematyce historycznej, na długo w pamięci zapadnie mi obraz Toma Hoopera zatytułowany "Jak zostać królem". Polski tytuł nie nawiązuje nic do oryginału, który brzmi: "The King's Speech". Obejrzałam go z wielką przyjemnością, bowiem kocham grę aktorską zarówno Collina Fritha jak i Helen Bonham Carter, którzy doskonale - moim zdaniem - odegrali swoje role. Firth jak Król Jerzy VI wypadł bardzo przekonująco, co tylko wzbudziło moje zainteresowanie rodziną Windsorów. Bonham Carter jako Królowa Elżbieta zwana Królową Matką również zachwyciła mnie swoją kreacją aktorską. Tak przekonująco odegrała rolę przyszłej królowej, że moja opinia o niej jako aktorce uległa zmianie. I to nie tylko z powodu jej roli w serii o Harrym Potterze. Nienawidziłam postaci, którą tam zagrała i obawiałam się, że podobnie wypadnie w tym projekcie. Jednak rzeczywistość zaskoczyła mnie bardzo. Z przyjemnością obejrzę kolejne filmy z Helen Bonham Carter, bowiem jestem ciekawa jej kolejnych kreacji postaci. Na pewno nie pogardziłabym się, gdyby powstał film o Królowej Matce o ile role główne zostałyby obsadzone w takim samym repertuarze.

Oglądanie filmów, które mogą być przydatne w przyszłości stanowi ciekawe doświadczanie, zatem na pewno nie raz powrócę do "Lotu nad kukułczym gniazdem" oraz "Wielkiego Mike'a". Mimo, że "The King's Speech" posiada tylko książkę na podstawie film, na pewno ją przeczytam.

A jak u Was z oglądaniem filmów? Oglądaliście Wielkiego Mike'a. Lot nad kukułczym gniazdem czy Jak zostać królem? A może znacie inne ciekawe tytułu? Dajcie znać :)

sobota, 7 marca 2015

Tak wiele książek, tak mało czasu ... - Stos



 Jestem przykładem prawdziwego książkoholika - mój stos to potwierdza w zupełności. Mam tak wiele książek, tak wiele wyczekiwanych egzemplarzy do przeczytanie, lecz brakuje mi czasu. Tak, to prawda, która dotknęła również i mnie. Jako licealistka, którą czeka za rok matura, mam zbyt wiele nauki, z którą ledwo wyrabiam. Dlatego też moje dzieci kochane muszą czekać, aż wygospodaruję sobie choć godzinkę, by móc się nimi nacieszyć. A jest czym!



Z lewej strony:
1. Jesteś tylko mój - Joanna Sykat  - z biblioteki (teraz czytam)
2. Trafny wybór - J.K.Rowling - j.w. (teraz czytam)

3. Śluby panieńskie - Aleksander Fredro (lektura) - zakup własny
4. Nie-boska komedia - Zygmunt Krasiński (lektura) - j.w. (teraz czytam)
5. Lalka tom I i II - Bolesław Prus (lektura) - prezent 


Z prawej strony:
1. Moje rzymskie wakacje - Kristin Harmel - z biblioteki
2. Bogini oceanu - P.C. Cast - z biblioteki
3. Nie mów nic, kocham Cię - Mhairi McFarlane - z biblioteki
4. Michal Vey: więzień celi 25 - Richard Paul Evans - z biblioteki
5. Bransoletka - Ewa Nowak - z biblioteki


Leżące:
1. To musi się udać - Paul Smith - z biblioteki
2. Nigdy nie gasną - Alecandra Bracken - z biblioteki
3. Zeszyty don Rigoberta - Margi Vargas Llosa - z biblioteki
4. Burza - Julie Cross - z biblioteki
5. Niania w Nowym Jorku - Nicola Kraus, Emma McLaughlin - z biblioteki
6. Caryca - Ellen Alpsten - z biblioteki

Stojące:
1. Obywatel Stuhr. Z Jerzym i Maciejem rozmawia Ewa Winnicka - Ewa Winnicka, Maciej Stuhr, Jerzy Stuhr - z biblioteki
2. Kroniki Tempusu: Królowa musi umrzeć - K.A.S. Quinn - z biblioteki 

Jak wspominałam w podsumowaniu dwa dni temu, mam wiele ciekawych i długo wyczekiwanych pozycji do przeczytania. Dziś znalazłam czas, by móc je uwiecznić i pokazać Wam. Oczywiście nie mogło się obyć bez lektur, które w tej chwili są jedynymi książkami, które czytam. 

Odnośnie recenzji - gdy tylko znajdę chwilkę czasu, postaram się coś napisać i wstawić, lecz kiedy to będzie? Nie wiem. Liczę, że kiedy sezon sprawdzianów/zaliczeń się skończy, będę mogła regularnie publikować posty, bo mam wiele pomysłów na nie.

Znacie coś? Czytaliście? Polecacie? Dajcie znać w komentarzach :) 
Pozdrawiam, Macy

Echa pamięci - Katherine Webb

                                                                                  źródło: lubimyczytac.pl Tytuł oryginału : A Hal...